Dnia 4 października 2018 r. trafił do sejmu obywatelski projekt ustawy dotyczący zniesienia obowiązku szczepień ochronnych. Został on wniesiony do laski marszałkowskiej przez grupę ponad 100 tysięcy obywateli, określanych potocznie mianem „antyszczepionkowców”. Od samego początku inicjatywa ta budziła wiele kontrowersji, zwłaszcza w środowisku lekarskim, a oliwy do ognia dolały dodatkowo wypowiedzi części posłów lekarzy, którzy opowiedzieli się za słusznością rozwiązań przewidzianych w rzeczonym projekcie.

Skąd wziął się ruch antyszczepionkowy?

Mimo że mogłoby się wydawać, iż ruch antyszczepionkowy jest „wymysłem” czasów nam współczesnych, to jednak działania przeciwne szczepieniom mają relatywnie długą historię. Co ciekawe, niekiedy wskazuje się, że działalność antyszczepionkowców była znana jeszcze przed wynalezieniem szczepionek. Łączy się ich bowiem z krytyką, a nawet fizycznymi atakami na Cottona Mathera, który razem z Zabdiel Boylston w 1721 r. podczas epidemii ospy, która nawiedziła Boston, przeprowadzali zabieg wariolacji (celowo zakażali materiałem zawierającym wirusy ospy prawdziwej). Początki ruchu antyszczepionkowego najczęściej datowane są jednak na XIX w. Wówczas bowiem żył jeden z pierwszych przeciwników szczepień Alfred Russel Wallace. Jego działalność zbiega się w czasie z uchwaleniem w Wielkiej Brytanii w latach 1840–1853 aktów prawnych, które zobowiązywały obywateli Korony do szczepienia na ospę prawdziwą, zaś za niezastosowanie się wymierzano kary finansowe. Największy rozkwit ruchów antyszczepionkowych przypadł na połowę lat 70. ubiegłego stulecia. Wówczas bowiem na sile przybrały wątpliwości i kontrowersje co do bezpieczeństwa stosowania szczepionki DTP. Podstawą tego miał być fakt, że u 36 potencjalnie zaszczepionych dzieci wystąpiły problemy natury neurologicznej. Antyszczepionkowcy ponownie wzięli na cel szczepionki DTP w 1982 r., kiedy to nagroda Emmy została przyznana filmowi pt. „DTP: Vaccination Roulette”. Jego twórcy wskazywali na negatywne skutki szczepionki DTP przejawiające się uszkodzeniem mózgu, a także cofaniem w rozwoju, jednocześnie marginalizując pozytywne skutki szczepienia.

Kolejną wodą na młyn dla ruchu antyszczepionkowego okazały się opublikowane w 1998 r. przez dr Andrew Wakeeld wyniki badań. Miały one dowodzić związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy szczepionką MMR a występowaniem zapalenia jelita oraz autyzmu. „Rewelacje” te bardzo szybko, dzięki aktywności środków masowego przekazu, dotarły do społeczeństwa i legły u podstaw światowej histerii antyszczepionkowej, której skutkiem jest powstanie mitu, jakoby szczepionki wywoływały autyzm. Wyniki badań Wakeelda poddano bardzo dokładnemu sprawdzeniu. Wiele ośrodków badawczych przeprowadziło badania w przedmiocie wpływu MMR na powstanie autyzmu, które nie wykazały takich związków. Jednocześnie stwierdzono, że Wakeeld w czasie swoich badań postępował w sposób nieetyczny względem pacjentów oraz dopuszczał się fałszowania wyników badań. Ostatecznie twierdzenia Wakeelda zostały obalone, on sam zaś został ukarany przez brytyjskie General Medical Council za łamanie etyki zawodowej oraz zatajenie konfliktu interesów naganą, a ostatecznie pozbawiono go prawa wykonywania zawodu. Badania Wakefielda w największym stopniu przyczyniły się do współczesnej ekspansji ruchu antyszczepionkowego. Poglądy, jakoby szczepionki wywoływały autyzm oraz inne negatywne następstwa dla organizmu, padły na niezwykle podatny grunt. Nie ma przy tym większego znaczenia, że wiele autorytetów medycznych już dawno obaliło wyniki Wakefielda i wykazało wręcz odwrotne następna szczepień. Wśród pewnej grupy społecznej nadal pokutuje przekonanie o tym, że szczepionki wpływają negatywnie na zdrowie człowieka i dają więcej złego niż dobrego. Najgorsze jednak jest to, że antyszczepionkowcy rosną w siłę, czego wyrazem jest przedłożenie do laski marszałkowskiej projektu aktu prawnego znoszącego obowiązkowe szczepienia, który to sejm skierował do dalszych prac. Najbardziej tragiczne w tym wszystkim wydaje się to, że pewne sfery rodzimej sceny politycznej chcą na tym zbić kapitał polityczny, nie licząc się z konsekwencjami swojego działania, a te mogą być opłakane.

Główne założenia obywatelskiego projektu ustawy znoszącej obowiązek szczepień ochronnych

Obywatelski projekt ustawy znoszący obowiązek szczepień jest w gruncie rzeczy nowelizacją ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2018 r. poz. 151, 1669, t. jedn.). Zgodnie z podstawowymi założeniami tego projektu, przeprowadzenie szczepienia ochronnego będzie zależeć od decyzji rodziców lub opiekunów prawnych. Jeżeli decyzja w tym zakresie będzie pozytywna, wówczas samo szczepienie będzie musiało zostać poprzedzone lekarskim badaniem kwalifikacyjnym. Dzięki niemu mają zostać wyeliminowane powikłania poszczepienne. Kwalifikacja powinna obejmować zarówno ogólną ocenę stanu zdrowia, jak również wywiad pogłębiony w którym powinny znaleźć się pytania dotyczące alergii, astmy choroby immunologiczne i neurologiczne. Podczas tego wywiadu konieczne byłoby także ustalenie, czy zarówno u dziecka jak również u jego najbliższych, wystąpiły kiedykolwiek powikłania poszczepienne. Samo szczepienie ochronne zaś nie może zostać przeprowadzone, jeżeli od momentu badania kwalifikacyjnego upłyną 24 godziny. Antyszczepionkowcy przewidują również szereg obowiązków dla lekarza, który przeprowadzana badanie kwalifikacyjne. Zgodnie z projektem ustawy, ma on zostać zobowiązany do:

  • poinformowania osoby, która ma poddać się szczepieniu ochronnemu lub osoby sprawującej prawna piecze nad osobę małoletnie lub bezradnej, na piśmie o wszystkich możliwych niepożądanych odczynach i powikłaniach poszczepiennych wymienionych w charakterystyce produktu leczniczego, o konieczności niezwłocznego zgłaszania ich lekarzowi w razie ich wystąpienia oraz metodach wykluczenia przeciwwskazań;
  • przeprowadzenia dokładnego wywiadu podczas pierwszej wizyty po wykonanym szczepieniu ochronnym, dotyczącego ewentualnego pogorszenia stanu zdrowia osoby zaszczepionej, aby zapewnić prawidłowe diagnozowanie niepożądanych odczynów i powikłań poszczepiennych oraz właściwe ukierunkowanie leczenia;
  •  poinformowania osoby, która chce być poddana szczepieniu ochronnemu lub osoby sprawującej prawną pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, o wszystkich dopuszczonych do obrotu szczepionkach oraz, które z nich zostały wyprodukowane z wykorzystaniem ludzkich linii komórkowych, celem umożliwienia wyboru właściwej szczepionki. Istotną kwestią są także zakładane zmiany w zakresie zasad rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Autorzy projektu chcą, ażeby w NOP rejestrowane były przypadki zgłaszane nie tylko przez lekarzy, ale również informacje dotyczące niepokojących objawów, jakie zaobserwowano po szczepieniu, zgłaszane przez rodziców. Obecnie bowiem informacje zgłaszane przez rodziców nie trafiają do tego rejestru, lecz są odnotowywane w odrębnym spisie prowadzonym przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych.

Problem z posłami lekarzami?

Już sam fakt, że projekt ustawy o zniesieniu obowiązku szczepień ochronnych nie został odrzucony przez Sejm w pierwszym czytaniu, wywołał wśród lekarzy niemałe oburzenie. Jeszcze bardziej jednak środowisko poruszył fakt, że wśród posłów opowiadających się za dalszą pracą nad ustawą, znaleźli się lekarze: Alicja Kaczorowska, Grzegorz Raczek, Tomasz Latosa, Andrzej Sośnierz i Krzysztof Ostrowski. Ich postawa w tym względzie wzbudziła wątpliwości samorządu lekarskiego, skutkiem czego jest wniosek Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie skierowany do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej o wszczęcie postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej. We wniosku tym w dość obszerny sposób cytowana jest wypowiedź posła lekarza Krzysztofa Ostrowskiego, który w wygłoszonym przez siebie sejmowym wystąpieniu, mówił m.in. o szkodliwej rtęci znajdującej się w szczepionkach czy też w pochlebny sposób wypowiadał się o nieszczepieniu niemowląt. Takie zachowanie, jak można przeczytać w uzasadnieniu wniosku, „[…] w istotny sposób narusza zaufanie do zawodu lekarza jako zawodu zaufania publicznego, albowiem według aktualnej wiedzy medycznej obowiązkowe szczepienia ochronne są skuteczną i generalnie powszechnie społecznie akceptowalną metodą zapobiegania zachorowaniom na choroby zakaźne”. Jednocześnie podkreślono, iż „[…] lekarz Krzysztof Ostrowski wypowiada się publiczne w sposób niezgodny z aktualną wiedzą medyczną i nawołuje do stosowania nieefektywnych metod profilaktyki chorób zakaźnych. Otwarcie przekazuje informacje, które nie mają jakichkolwiek wiarygodnych podstaw naukowych opartych na Evidence Based Medicine”.

Kolorytu całej sprawie dodaje komentarz prof. dra hab. med. Andrzeja Matyji, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej: „Jestem bardzo zaniepokojony tym, co wydarzyło się w Sejmie. Zniesienie obowiązku szczepień ochronnych może zakończyć się katastrofą. To generowanie ogromnego ryzyka związanego z powrotem epidemii chorób zakaźnych. […] Mój ogromny niepokój wzbudził dodatkowo fakt, że wśród posłów, którzy poparli postulat zniesienia obowiązku szczepień ochronnych, byli także lekarze. Podczas parlamentarnej debaty, w ich obecności, podważano skuteczność szczepień. Przy tej okazji zastanawiam się po raz kolejny, czy nie byłoby zasadne, by lekarz, który chce być politykiem, rozważył  ewentualność zawieszenia prawa wykonywania zawodu. Głosowanie za zniesieniem obowiązku szczepień ochronnych jest wbrew zasadom evidence-based medicine i dalekie od norm postępowania określonych w Kodeksie Etyki Lekarskiej. […] Wierzę w wiedzę, rozsądek i kompetencje moich kolegów. Ufam, że to, co wydarzyło się w czwartek w Sejmie, obudzi środowisko lekarskie, które intensywniej włączy się w edukowanie pacjentów, wytłumaczy im i uświadomi, że niepożądane odczyny poszczepienne to zaledwie promil przypadków, a korzyści płynące ze szczepień ochronnych są olbrzymie”1 .

Co grozi posłom lekarzom?

Konsekwencje dla lekarzy którzy opowiedzieli się za dalszym procedowaniem, mogą być zróżnicowane, począwszy od upomnienia, a skończywszy na pozbawieniu prawa wykonywania zawodu. Dziś trudno wyrokować, jak ta sprawa się zakończy. Niemniej Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej dr Grzegorz Wrona, w wypowiedzi dla portalu podyplomie.pl, stwierdził: „Stoję na stanowisku, że trzeba oddzielić dwie sprawy – sam akt głosowania przez posła lekarza oraz wystąpienie. Nie wydaje mi się, aby akt głosowania mógł być postrzegany jako przewinienie zawodowe. Druga sprawa to postawa lekarza – prozdrowotna lub antyzdrowotna oraz jego wypowiedzi zgodne lub niezgodne z aktualną wiedzą medyczną. Nie mam wątpliwości, że takie wypowiedzi, jeżeli są niezgodne z wiedzą medyczną, mogą zostać zakwalifikowane jako przewinienie zawodowe”.

Bartosz Węgrzynowski

1 Źródło; NIL, Gazeta lekarska

Możliwość komentowania jest wyłączona.