Andrzej Zapaśnik

Generalnie zgadzam się z autorką artykułu, że nasz samorząd powinien wypracować mechanizmy obrony przed rozpowszechnianiem w mediach nieprawdziwych informacji o lekarzach, zwłaszcza jeżeli  dotykają one  całą  grupę zawodową, jak w omawianym przykładzie. Przy czym Naczelna Izba Lekarska powinna reagować na informacje pojawiające się w mediach ogólnopolskich, a izby okręgowe w mediach regionalnych.

Po ukazaniu się wspomnianego artykułu Federacja Porozumienie Zielonogórskie niezwłocznie wysłała stosowne sprostowanie do Dziennika Gazety Prawnej, co nie odniosło skutku, a także do mediów branżowych gdzie zostało opublikowane. Podobnie zareagowało Kolegium Lekarzy Rodzinnych. Byłoby lepiej, gdyby tego typu reakcja nastąpiła również ze strony Naczelnej Izby Lekarskiej, a w przypadku braku przeprosin ze strony redakcji DGP, doszło do wystąpienia na drogę sądową o zniesławienie z powództwa Rzecznika Praw Lekarza. Opisywana w artykule argumentacja Rzecznika Praw Lekarza, „usprawiedliwiająca” jego bierność w tym zakresie, nie wydaje się stosowna. Wskazuje raczej na brak orientacji w niełatwych skądinąd do zrozumienia aspektach organizacyjno-finansowych funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej. Tyle że brak tej orientacji w środowisku jest naszą słabością i powoduje, że sami stajemy się podatni na hejt.
Przypominam więc Koleżankom i Kolegom że w planie finansowym na NFZ na 2016 rok na POZ, już po  „podwyżkach” wywalczonych na początku roku, a faktycznie po przywróceniu realnego poziomu finansowania z roku 2009, przypada  13,7 % środków, a po odjęciu funduszy na pielęgniarstwo i położnictwo środowiskowe, medycynę szkolną, nocną opiekę chorych oraz transport sanitarny pozostaje na opiekę lekarską jedynie ok. 10,5 %  budżetu.  Tymczasem na prawidłowe funkcjonowanie POZ potrzeba co najmniej 20% środków, co jest stałym postulatem naszego środowiska. Bez należytego finansowania, pozwalającego na zatrudnienie dodatkowych lekarzy,  skazani jesteśmy w POZ na pracę przekraczająca nasze siły.   Mamy  pod opieką za dużo pacjentów  i wynikających z tego wizyt, a za mało możliwości diagnostyczno-terapeutyczych i czasu dla przewlekle chorych, o profilaktyce nie wspominając, co  nie pozwala na  wykorzystanie w pełni naszych   kompetencji.  Jesteśmy przeciążeni biurokracją  i   nadal zarabiamy średnio dużo mniej niż nasi koledzy posiadający inne specjalizacje.
Wyrażam nadzieję, że jeżeli   wypracujemy   spójne zasady postępowania w skali całego kraju  w gronie samorządu lekarskiego, organizacji pracodawców i towarzystw naukowych, to możliwe będzie uzyskanie pozytywnego wpływu na media oraz ograniczenie nieprzychylnych i bezkarnych przekazów. Ale to zależy przede wszystkim od naszej postawy i działań.

Możliwość komentowania jest wyłączona.