Kategorie

Aktualności, Bez kategorii |

Rejestr wytwórców odpadów i BDO

Ustawa o odpadach z 2012 r. już w chwili jej wprowadzenia przewidywała powstanie rejestru podmiotów wprowadzających produkty, produkty w opakowaniach i gospodarujących odpadami, będącego częścią Bazy danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami […]


Czytaj dalej

Komisja Rejestru oraz Komisja Kształcenia Medycznego informuje, że składanie dokumentów o Prawo Wykonywania Zawodu oraz na staż podyplomowy trwa do 31 lipca 2018 roku. Rozpatrzenie wniosków o miejsce stażowe odbędzie się 30 sierpnia 2018 roku. Wyniki ukażą się na początku września na stronie internetowej OIL w Gdańsku. Po 15 września 2018 roku  zapraszamy wszystkich stażystów po odbiór PWZ oraz dokumentów na staż podyplomowy.

 

Ogólnopolska Konferencja Naukowo – Szkoleniowa „Ultrasonografia w medycynie ratunkowej”

W dniach 8-9 grudnia 2018 roku w Centrum Dydaktyczno – Kongresowym Wydziału Lekarskiego UJCM w Krakowie odbędzie się Ogólnopolska Konferencja Naukowo – Szkoleniowa  „Ultrasonografia w medycynie ratunkowej”.

Jest to kolejne przedsięwzięcie o charakterze konferencji naukowo- szkoleniowej z zakresu ultrasonografii w medycynie ratunkowej. Widząc jednak, jak intensywnie w ostatnich latach dyscyplina ta się rozwija, jestem przekonany, iż organizowana konferencja będzie początkiem całego cyklu podobnych spotkań.

Cel, który nam przyświeca to podniesienie świadomości uczestników – praktyków oraz teoretyków z dziedziny medycyny ratunkowej na zastosowanie ultrasonografii w stanach zagrożenia życia. Chcemy zachęcić przedstawicieli środowiska akademickiego do implementacji i rozwoju tych zagadnień dla podniesienia jakości leczenia pacjentów, a także nowoczesnej edukacji medycznej.

Zaplanowaliśmy dla Państwa szereg paneli szkoleniowo-dyskusyjnych:

  • wykorzystanie USG w Zespołach Ratownictwa Medycznego,
  • możliwości wykorzystania USG w warunkach HEMS,
  • ultrasonografia na SOR, intensywna terapia,
  • zabiegi pod kontrola USG,
  • ultrasonografia mobilna,
  • resuscytacja krążeniowo-oddechowa,
  • zabezpieczenie drożności dróg oddechowych,
  • niewydolność oddechowa,
  • echokardiografia w stanach nagłych,
  • ocena pacjenta po urazie,
  • ultrasonografia w pediatrii,
  • dostępy donaczyniowe,
  • pacjent we wstrząsie,
  • pośrednia ocena wzmożonego ciśnienia śródczaszkowego, udary,
  • ultrasonografia w zdarzeniach masowych,
  • ultrasonografia w warunkach medycyny ekstremalnej,
  • ultrasonografia w edukacji medycznej.

Podczas licznych wykładów, dyskusji i paneli edukacyjno- szkoleniowych, zaproszeni wykładowcy zaprezentują zagadnienia związane z zastosowaniem ultrasonografii w obszarze szeroko pojętej medycyny ratunkowej. Poza przekazem merytorycznym, spotkanie z pewnością będzie stanowić pierwszą w Polsce do tej pory na tak dużą skalę, okazję do wymiany doświadczeń, poglądów, dyskusji oraz poszukiwania najlepszych możliwych rozwiązań, jak i nadziei na przyszłość ultrasonografii w diagnostyce pacjentów w stanach zagrożenia życia.

Gorąco zachęcam do udziału w tym wydarzeniu zarówno lekarzy, ratowników medycznych, pielęgniarki/arzy jak i przedstawicieli innych środowisk medycznych zainteresowanych tematem ultrasonografii w stanach zagrożenia życia, a także studentów kierunków medycznych.

Link do strony www: 

https://usgzrm.com/zaproszenie/

Link do wydarzenia na Facebook:

https://www.facebook.com/events/1685127228219038/

 

We wrześniu 2017 roku Sąd Administracyjny podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego oceniając, że umowy cywilnoprawne na dyżury medyczne zawierane z rezydentami są niezgodne z prawem. Wyrok był efektem pozwu wytoczonego przez dwie rezydentki pracujące w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym przeciwko pracodawcy. Dzięki tej wygranej kolejni rezydenci pracujący w UCK zyskali  „normalne” warunki finansowe.

Rezydentki z gdańskiego UCK, które zdecydowały się na sądowe dochodzenie swoich praw, przed sądem reprezentowała Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku. W styczniu 2015 roku złożyła w ich imieniu pozew.

Spór z UCK. W czasie dyżuru rezydent jest pracownikiem czy nie?

Historia zaczyna się w 2012 roku, kiedy lekarze rezydenci zatrudnieni w UCK odczuli zmianę finansową w płatności za dyżury. Zmiana ta – jak tłumaczył pracodawca – miała wynikać z nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, a polegała na wyłączeniu dyżurów pełnionych przez lekarzy w ramach rezydentury, do odrębnych umów, o charakterze cywilnoprawnym. Skutkiem zmiany były stawki dyżurów, które odbiegały od tych, jakie przysługiwałyby na podstawie przepisów Kodeksu Pracy.

Ale nie tylko. Zniknęła też średnia dyżurowa w przypadku urlopów, zwolnień chorobowych, zasiłków macierzyńskich. Ponieważ zaś prawo do odpoczynku dobowego, czyli możliwość zejścia bezpośrednio po zakończonym dyżurze, to również prawo stricte pracownicze, lekarze rezydenci nie mogli także domagać się czasu odpoczynku po dyżurze – w czasie dyżuru nie byli pracownikami.

Izba w imieniu rezydentów oficjalnie wystąpiła do UCK o wyjaśnienie, w odpowiedzi władze centrum napisały, że na skutek nowelizacji UOZL z 2011r., mówiącej iż dyżury odbywane są na podstawie odrębnej umowy, wprowadziły zasadę zawierania na okoliczność umów cywilnoprawnych, nie powiązanych w żaden sposób z prawem pracy.

Lekarz rezydent pracownik vs lekarz na umowie cywilnoprawnej

Tymczasem obaw, jakie wiązały się z takim ukształtowaniem dyżurów, było wiele i wysokość wynagrodzenia wcale nie była najważniejszą z nich. Przede wszystkim odpowiedzialność.

– Lekarz rezydent pracownik w przypadku popełnienia nieumyślnego błędu podlega ochronie prawa pracy, ograniczającej jego odpowiedzialność do maksymalnie trzech wynagrodzeń. Lekarz dyżurujący na umowie cywilnoprawnej za każdy błąd odpowiada w pełnej wysokości – tłumaczy prowadząca sprawę mecenas Iwona Kaczorowska-Kossowska z Biura Prawnego gdańskiej OIL. – Może oczywiście bronić się przed sądem, ale jego pozycja jest w tym zakresie znacznie trudniejsza. Druga sprawa to właśnie zejścia po dyżurze. Po dyżurze „niepracowniczym” staje się ono wyłącznie kwestią dobrej woli przełożonego, nie można jednak liczyć na to, że wola taka zawsze będzie. A przecież „fakt, że dyżuruję na odrębnej umowie nie powoduje, że jestem po tym dyżurze mniej zmęczony” komentuje rezydent z obecnie toczącego się, kolejnego już, postępowania sądowego.  I w końcu kwestia różnego rodzaju wypadków, jakie mogą zdarzyć się w pracy. Wszystkie te elementy spowodowały, że sprawy nie sposób było pozostawić bez wyjaśnienia.

Władze UCK: ustawa nam tego nie zabrania

Dwie z dyżurujących wówczas rezydentek zdecydowały się na proces, który w zamierzeniu miał wyjaśnić ich status w czasie dyżurów. OIL w Gdańsku zapewniła ochronę prawną na ten cel. W październiku 2014 roku złożono sądowe zawezwanie do próby ugodowej, licząc na to, iż być może przed sądem ale jeszcze bez procesu, uda się dojść do porozumienia. Stanowisko UCK było jednoznaczne: uważamy, że mamy prawo zawierać umowy cywilnoprawne, ponieważ ustawa nam tego nie zabrania. W styczniu 2015 roku złożono pozew.

Rezydentki nie chcą oficjalnie komentować procesu, bo dla nich sprawa jeszcze się nie skończyła. Jedna próbuje tłumaczyć, że wytoczenie pozwu to nie była łatwa decyzja a sam proces był stresujący, była obawa czy ich interpretacja prawna jest słuszna, jaki będzie finał rozprawy i o dalszą współpracę z pracodawcą. – Miałyśmy jednak nadzieję, że żyjemy w demokratycznym państwie i po to są takie instytucje jak sądy, żeby rozstrzygać spory, których nie da się rozwiązać inaczej. To była trudna ale przemyślana decyzja – dodaje.

Na wyznaczenie pierwszej rozprawy trzeba było czekać ponad siedem miesięcy.

– Ponieważ na pierwszym posiedzeniu odnieśliśmy wrażenie, że warto podkreślić wagę zagadnienia, OIL w Gdańsku dołączyła do procesu formalnie, jako organizacja pozarządowa popierająca pozew – dodaje mecenas Kaczorowska.

Wilczy bilet, dyscyplinarka, proces z wielką machiną 

Po niemal dwóch  latach sądy obu instancji przyznały rację rezydentkom, przywołując regulację mówiącą o zakazie zawierania umów cywilnoprawnych na te same czynności, które pracownik wykonuje w podstawowym czasie pracy. W międzyczasie stanowisko zajęło też Ministerstwa Zdrowia, stwierdzając w oficjalnym komunikacie, że umowa o dyżury to tylko formuła wyodrębniona z uwagi na odmienne źródło finansowania wynagrodzenia, nie zaś odrębny od pracowniczego tryb współpracy z rezydentem.

Oficjalnie nie było reperkusji. Ale jak sprawa zaczęła się toczyć, mniej lub bardziej wprost docierał do nich negatywny przekaz. Straszono wilczym biletem czy zwolnieniem dyscyplinarnym. Natomiast ze strony kolegów i koleżanek płynęły słowa wsparcia i otuchy.

Lekarki przeżyły emocjonalnie proces. Ale okazało się, że pogróżki o wilczym bilecie nie działają, a proces wytoczony „wielkiej machinie” może być atutem.

Ośmieleni sukcesem rezydentek inni młodzi lekarze przestali bać się walczyć o swoje, zaczęli negocjować z dyrekcją sporne kwestie. Obie rezydentki podkreślają, że proces to – choć trudne – życiowe doświadczenie, dające siłę i przekonanie że warto walczyć o swoje.

Wyrównanie zaległych wynagrodzeń. Ugody nie będzie ?

– Mimo to ani rezydentkom uczestniczącym w procesie, ani pozostałym rezydentom oczekującym na ich wyrok, jako precedensowy, nie wyrównano wynagrodzeń za dyżury za czas, w którym wypłacane były tylko z umów cywilnoprawnych – podkreśla Iwona Kaczorowska. – W związku z tym w styczniu 2018 roku kolejnych 60 rezydentów zwróciło się z propozycją zawarcia ugody przed sądem.

Jak mówi mecenas Kaczorowska Uniwersyteckie Centrum Kliniczne nadal nie zgadza się jednak zarówno z sądami obu instancji, jak i Ministerstwem Zdrowia i Państwową Inspekcją Pracy – złożyło skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego i żadnej ugody nie zawrze.

Iwona Kaczorowska: Dlaczego mimo procesu wygranego w dwóch instancjach nadal mówimy o dążeniu do ugody? Ten proces ma dwa etapy. Pierwszy z nich dotyczył samej zasady, tj ustalenia czy lekarz na dyżurze nadal jest pracownikiem. Wyrok, który uzyskaliśmy korzystnie dla lekarzy rozstrzyga tą zasadę.  Drugi etap dotyczyć będzie jeszcze  samych kwot. I mogłoby go nie być, gdyby Uniwersyteckie Centrum Kliniczne było skłonne do rozmów, dysponując przecież dokumentacją pracowniczą powódek i mając możliwość ustalenia z lekarkami zadowalającego dla obu stron rozwiązania finansowego. Ugoda do ustępstwa obu stron. W przypadku, gdy trzeba będzie dochodzić każdej złotówki w dalszym postępowaniu, nie zawahamy się walczyć o pełną kwotę wraz z odsetkami.

Umowy z rezydentami zostały już zmienione, obecnie dyżurują zgodnie z prawem. Nadal czekają natomiast na wyrównanie wynagrodzeń. Od zaległych kwot rosną odsetki ustawowe.

– Trudno powiedzieć czy wygrana rezydentek na pierwszym etapie miała wpływ, ale można pokusić się o twierdzenie, że dla pozostałych rezydentów to koleżanki wywalczyły powrót do sytuacji sprzed sprawy – mówi Łukasz Szmygel z Komisji Młodych Lekarzy OIL, pracownik UCK. – Czyli „normalnych” warunków finansowych.

Zdaniem Łukasza Szmygla sprawa rezydentek z UCK ma nie tylko jeden, konkretny prawno-finansowy wymiar.

– Ważne jest to, co działo się podczas sprawy – uważa Łukasz Szmygel. –  Czyli zorganizowanie się i mobilizacja młodych lekarzy, zaangażowanie i wsparcie młodszych kolegów przez gdańską izbę, szczególnie Romana Budzińskiego, byłego prezesa izby, w negocjacjach wspierała rezydentów też Barbara Sarankiewicz-Konopka z gdańskiej izby.  Rozmowy i negocjacje rezydentów z dyrekcją UCK, szukanie rozwiązań mimo innych stanowisk. To trudna nauka kompromisu dla obu stron.

Alicja Katarzyńska 

„Wspólnie dla zdrowia” – takie hasło przyświeca narodowej debacie, której efektem (za rok) ma być przygotowanie rekomendacji i tez dotyczących kierunków zmian w ochronie zdrowia. Pierwsza konferencja, która odbyła się w połowie czerwca w Warszawie, poświęcona była imponderabiliom: pacjentowi i systemowi. I jak się można było spodziewać, padło wiele słów, o wiele mniej zaś – konkretów.

Ci, którzy na pomysł debaty patrzą sceptycznie, utwierdzili się tylko w swojej opinii, że  jest to – ze strony ministra zdrowia i rządu – klasyczna gra na czas. Czerwiec 2019 roku to już praktycznie kampania wyborcza przed kolejnymi wyborami, więc tezy – o ile zostaną sformułowane – i tak będą czekać na rozstrzygnięcie wyborcze. Poza tym – mówią krytycy – przecież problemem polskiej ochrony zdrowia wcale nie jest to, że nie wiadomo w jakim kierunku zmieniać system, co trzeba zrobić, tylko to, że nikt nie ma wystarczającej odwagi i determinacji, by te zmiany przeprowadzić.

I ta opinia nie jest bezpodstawna, jeśli przeanalizować przebieg dyskusji podczas konferencji. Jej najmocniejszymi punktami były bowiem dwa wystąpienia zagranicznych gości – z Danii i Czech. Dania to jeden z liderów w krajach OECD jeśli chodzi o finansowanie i organizację ochrony zdrowia. Czechy, kraj kulturowo, ekonomicznie i politycznie o wiele Polsce bliższy, pozostaje dla nas od lat z jednej strony wzorem do naśladowania, z drugiej – swoistym wyrzutem sumienia dla polityków odpowiedzialnych za system ochrony zdrowia. Czechom, którzy startowali z poziomu niemal identycznego jak Polska, reforma systemu się udała. Polska od dwudziestu lat, mimo pewnych postępów (bardziej związanych z postępami medycyny i rozwojem gospodarczym) systemowo ciągle kręci się w kółko, próbując znaleźć odpowiedź na fundamentalne pytania, które jednak wydają się być o lata świetlne odległe w stosunku do realnych wyzwań, jakie stoją przed systemem.

Nie inaczej było podczas konferencji „Pacjent i system”. Czy Konstytucja RP w wystarczający sposób chroni prawo obywateli do korzystania z ochrony zdrowia? Co to znaczy „równy dostęp do świadczeń zdrowotnych”, skoro w samej istocie „świadczeń zdrowotnych” zawiera się nierówność – bo potrzebują ich chorzy, nie zdrowi? Jakie są prawa, ale i jakie obowiązki pacjentów w systemie ochrony zdrowia? – Mam nadzieję, że debata pozwoli na sformułowanie wniosków i tez, które będą drogowskazem w którą stronę zmieniać system – przekonywał, inaugurując cykl debat, minister zdrowia Łukasz Szumowski, podkreślając, że w przeciwieństwie do poprzednich podobnych przedsięwzięć (przede wszystkim tzw. białego szczytu sprzed dekady), narodowa debata ma szanse powodzenia. Dlaczego? – Większość debat do tej pory była o tym, jak zaradzić kryzysowi w systemie ochrony zdrowia. Bez środków, bez narzędzi. Pierwszy raz w historii mamy deklarację polityczną, bardzo konkretną i bardzo mocną, ze strony całego obozu rządzącego i całego rządu, która znalazła wyraz w expose premiera Mateusza Morawieckiego, że zdrowie jest priorytetem tego rządu – tłumaczył minister.

O tym, że zdrowie jest priorytetem rządu, ma świadczyć według ministra, polityczna zgoda na zwiększenie finansowania ochrony zdrowia do 6 proc. PKB w ciągu kilku lat. Nowelizacja ustawy, przewidująca m.in. stopniowy wzrost publicznych nakładów na zdrowie w najbliższym czasie ma być przyjęta przez parlament. Minister zdaje się jednak nie dostrzegać – przynajmniej oficjalnie – podstawowej słabości tego aktu prawnego, w którym co prawda zapisano wzrost finansowania, jednak zagadką pozostaje, skąd rząd weźmie na ten cel pieniądze. Źródło jest kluczowe, bo bardzo prawdopodobne, że wkrótce po wyborach 2019 roku (realny wzrost nakładów zaplanowano dopiero na 2020 rok) okaże się, że aby ustawa miała szanse zadziałać, trzeba zwiększyć składkę zdrowotną. Wątek pieniędzy zostanie poruszony szerzej dopiero na kolejnej konferencji z cyklu „Wspólnie dla zdrowia”, jaka odbędzie się we wrześniu w Krynicy, przy okazji Forum Ekonomicznego.

Dyskutując o zdrowiu całkowicie od pieniędzy uciec się jednak nie da, przede wszystkim dlatego że pieniądze, a raczej ich niedostatek, są główną (choć nie jedyną) bolączką systemu. Temat związany z finansami poruszył m.in. prawnik, prof. Marek Świerczyński, który przypomniał, że polska ustawa zasadnicza opiera się m.in. na zasadzie solidaryzmu społecznego, więc ustawodawca powinien pracować nad wprowadzeniem jednakowych dla wszystkich potencjalnych beneficjentów systemu ochrony zdrowia zasad partycypacji w finansowaniu. – Niesolidarne wydaje się ograniczenie składek zdrowotnych dla rolników – stwierdził wprost. Tymczasem o nierównym obciążeniu obywateli składkami zdrowotnymi (gros budżetu NFZ pochodzi ze składek osób zatrudnionych na umowy o pracę) mówi się nie od roku, nie od kilku lat, ale od dwóch dekad – czyli od początku funkcjonowania systemu składkowego.

Podobnie jak o temacie współpłacenia, który również – według prof. Świerczyńskiego – w świetle konstytucji jest absolutnie akceptowalny. – Współpłacenie jest już faktem i dotyczy leków. Wprowadzenie współpłacenia może się przyczynić do bardziej racjonalnego korzystania z systemu przez obywateli, ale nie może stanowić bariery dostępu do świadczeń.

W trakcie dyskusji pojawił się też dość mocno wątek powiązania gwarancji bezpłatnego dostępu do świadczeń zdrowotnych (czy też niektórych świadczeń, na przykład w ramach opieki koordynowanej) z wypełnianiem podstawowych obowiązków pacjenta (stawianie się na wizyty kontrolne, wykonywanie badań profilaktycznych, etc.). Niewykluczone, że część rozwiązań z tego spektrum znajdzie się nawet w ostatecznych rekomendacjach ekspertów dla ministra zdrowia. Co oczywiście nie przesądza, że przełożą się one na propozycje legislacyjne, bo jedną z podstawowych słabości projektu narodowej debaty jest to, że adresat może z rekomendacjami zrobić dokładnie to, co jego poprzednicy zrobili z wynikami wcześniejszych debat. Czyli – nic.

Polska ma czas na teoretyczne rozważania dotyczące kształtu systemu, a Dania – kraj, w którym w przeliczeniu na głowę mieszkańca nakłady na zdrowie wynoszą kilka razy tyle, co w Polsce, cały czas zmienia swój system tak, by podnosić jakość świadczeń przy jednoczesnym ograniczaniu kosztów systemowych. Erik Jylling z Danish Regions MD dzielił się sposobami znalezienia rozwiązań na absolutnie uniwersalne wyzwania, z jakimi mierzy się (czy raczej – będzie musiał się zmierzyć) każdy system ochrony zdrowia w krajach rozwiniętych: zmiany demograficzne, starzenie się społeczeństwa, postęp w medycynie generujący olbrzymie, niekontrolowane wręcz koszty. – Nawet jeśli zwiększymy o połowę nakłady przez następne 40 lat, w końcu będzie nam brakować pracowników, żeby zapewnić obecny poziom świadczeń Nie dotrzymujemy kroku postępowi chorób – mówił gość z Danii.

Problemy mamy te same, co Dania. Ale różni nas nie tylko poziom finansowania, ale przede wszystkim fakt, że Dania konsekwentnie realizuje przyjętą strategię, a Polska ciągle strategii nie uzgodniła, choć kierunek wydaje się oczywisty. Bogaty skandynawski kraj od dwudziestu lat zmniejsza liczbę szpitali i łóżek szpitalnych (w ciągu dwóch dekad – o 75 proc.), przesuwając zdecydowaną większość zasobów finansowych i kadrowych do sektora ambulatoryjnego. Pacjenci wymagający szczególnej opieki otrzymują ją przede wszystkim we własnym miejscu zamieszkania lub w wyspecjalizowanych placówkach opiekuńczych. W Polsce wiele się mówi o wzmacnianiu opieki ambulatoryjnej, podstawowa opieka zdrowotna ma być fundamentem systemu, ale w praktyce udział POZ w wydatkach NFZ w tym roku, po zmianach w planie finansowym (1,5 mld zł dodatkowo na świadczenia zdrowotne) zmniejszy się z 13,44 proc. do 13,18 proc.

 

Będzie podatek cukrowy?

Ministerstwo Zdrowia powinno działać na rzecz opodatkowania niezdrowych produktów, w tym cukru – uważają specjaliści zajmujący się zdrowiem publicznym. Po fiskalne narzędzia walki z chorobami cywilizacyjnymi sięgnęło już wiele krajów, w ostatnich miesiącach – Wielka Brytania. – Należy iść w tym kierunku – stwierdził podczas VI Szczytu Zdrowie, jaki odbył się w Warszawie 21 czerwca, wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski (dotychczasowy wiceprezes NFZ ds. finansowych, który prawdopodobnie będzie w resorcie zdrowia nadzorował Fundusz). Chodzi nie tylko o opodatkowanie tych, którzy nadużywają cukru, tłuszczu, ale również o działania edukacyjne. – Byłem ostatnio w Holandii. Tam w przedszkolu dzieci uczą się, ile w każdym napoju jest łyżeczek cukru, czym się różni woda od napojów słodzonych. Każde dziecko wie, co to znaczy zdrowe odżywianie – podkreślał Miłkowski.

Pieniądze z podatku cukrowego czy tłuszczowego mogłyby zasilić budżet NFZ (bo w założeniu miałyby być przeznaczone na cele związane z ochroną zdrowia.

Małgorzata Solecka 

 

Bezpłatne szkolenie online dla lekarzy: „Prześwietlamy RODO czyli jak dostosować gabinet do nowych przepisów?”

Lekarzu, masz pytania dotyczące RODO? Nie wiesz jak wdrożyć nowe przepisy w gabinecie? Potrzebujesz wsparcia w opracowaniu dokumentacji? TO SZKOLENIE JEST DLA CIEBIE!


12 odcinków szkoleniowych, dostępnych dla każdego lekarza bezpłatnie, online. Dowiesz się m.in.:

Jak przetwarzać dane pacjentów zgodnie z prawem?

Jakie nowe obowiązki dla lekarzy wprowadza RODO?

Jak w praktyce dostosować gabinet do nowych przepisów?

Czy każdy lekarz musi wprowadzić Inspektora Ochrony Danych?

Jak do RODO powinien przygotować się lekarz zatrudniony na kontrakcie?

Jakie są sankcje za brak wdrożenia RODO i czy faktycznie jest się czego bać?

Ponadto sesja pytań lekarzy do adwokatów oraz warsztaty z opracowania dokumentacji RODO.

Szkolenie rusza 9 lipca i potrwa do 30 września 2018 roku.

ZAPISZ SIĘ! www.rododlalekarza.pl/szkolenie

Szkolenie jest realizowane przez ekspertów projektu „RODO dla LEKARZA” – adwokatów Piotra Pałuckiego i Jakuba Szkutnika z Kancelarii Adwokackiej Pałucki & Szkutnik.

Ustawa o odpadach z 2012 r. już w chwili jej wprowadzenia przewidywała powstanie rejestru podmiotów wprowadzających produkty, produkty w opakowaniach i gospodarujących odpadami, będącego częścią Bazy danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami (BDO). Przez pięć kolejnych lat rejestr nie powstawał, a następne zmiany przepisów przedłużały o kolejny rok składanie sprawozdań z ilości wytwarzanych odpadów w formie papierowej.

NOWY REJESTR

Jak wynika z informacji zamieszczonej na stronie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, rejestr podmiotów wprowadzających produkty, produkty w opakowaniach i gospodarujących odpadami powstał 24 stycznia br. Ustawa o odpadach przewiduje zaś obowiązek złożenia wniosku o wpis do tego rejestru w ciągu 6 miesięcy od jego utworzenia. Termin ten mija więc 24 lipca br. Uwaga: obowiązek wpisu dotyczy wszystkich podmiotów leczniczych i praktyk lekarskich, również tych, które prowadzą ewidencję uproszczoną.

JAKIE CZYNNOŚCI NALEŻY WYKONAĆ

Data 24 lipca to termin, do którego należy złożyć wniosek o wpis do rejestru. Trzeba natomiast pamiętać, że wpis do rejestru wiąże się z nadaniem numeru rejestrowego, którego posiadanie po tej dacie może być już wymagane. Tak więc zasadne wydaje się złożenie wniosku z pewnym wyprzedzeniem, aby na dzień 24 lipca 2018 r. dysponować już numerem wpisu. Jednak z punktu widzenia odpowiedzialności karnej za wypełnienie obowiązku ustawowego (art 179 ustawy o odpadach przewiduje karę aresztu albo grzywny) prawidłowe będzie złożenie wniosku o wpis nawet w ostatnim dniu terminu, tj. 24 lipca 2018 r.

BEZ OPŁAT

W odniesieniu do podmiotów leczniczych i praktyk lekarskich wpis do rejestru nie podlega opłacie, nie ma też zastosowania opłata roczna. Jest tak bez względu na to, czy prowadzona przez lekarza działalność lecznicza przebiega w myśl przepisów mikroprzedsiębiorcą, małym przedsiębiorcą czy też nie podlega zakwalifikowaniu do żądnej z tych kategorii – te elementy mają bowiem znaczenie dla wysokości opłat ponoszonych przez podmioty z innych branż (np. wprowadzających sprzęt i autoryzowanych przedstawicieli, wprowadzających baterie lub akumulatory Ritp.). Wpis jest też czynnością jednorazową (chyba że zmianie ulegną dane podlegające wpisowi).

SPOSÓB ZŁOŻENIA WNIOSKU

Wniosek o wpis do rejestru składa się w formie pisemnej poprzez wypełnienie i przekazanie do Urzędu Marszałkowskiego formularza rejestrowego zamieszczonego na stronie https://bdo.mos.gov.pl/web/. Na tym bardzo obszernym formularzu lekarzy dotyczy część X  – „Posiadacz odpadów zwolniony z obowiązku uzyskania zezwolenia na przetwarzanie odpadów”. Wraz z formularzem trzeba pamiętać o złożeniu oświadczenia:

Oświadczenie

Będąc upoważnio/-ną/-nym do złożenia niniejszego oświadczenia w imieniu ……………………………………………………………. (nazwa Wnioskodawcy) ubiegającego się o wpis do rejestru podmiotów wprowadzających produkty, produkty opakowaniach i gospodarujących odpadami, o którym mowa w art. 49 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 2012 r.  o odpadach (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 21) oświadczam, że:

– reprezentowany przeze mnie podmiot spełnia wymagania niezbędne do wpisu do rejestru podmiotów wprowadzających produkty, produkty w opakowaniach i gospodarujących odpadami, o których mowa w ustawie z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach;

– informacje dotyczące reprezentowanego przeze mnie podmiotu zawarte we wniosku oraz dokumentach do niego załączonych są zgodne ze stanem faktycznym;

 – jestem świadomy odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia.

Wzór oświadczenia w formie gotowego dokumentu znajduje się również na stronie Urzędu Marszałkowskiego, którą podajemy poniżej.

Więcej informacji można znaleźć na stronie: https://bip.pomorskie.eu – wybierając następnie kolejno: sprawy do załatwienia / środowisko, rolnictwo, zasoby naturalne / sprawozdawczość, opłaty, ważne terminy / rejestr.

Iwona Kaczorowska-Kossowska Radca prawny OIL w Gdańsku

Ogólnopolski Turniej Tenisa Lekarzy Gdańsk 2018 odbył się 9-10 czerwca 2018 roku na kortach GAT w Gdańsku (AWFiS). Tegoroczny turniej już po raz kolejny z rzędu udało się rozegrać przy doskonałej pogodzie (w niedzielę w nocy już intensywnie padało). Organizator bardzo dziękuje tym samym za taką przychylność pogody. Zawodnicy i zawodniczki dopisali, jak zawsze było wiele ciekawych meczy i zwrotów akcji. Ze względu na frekwencję ale również z dbałości o zdrowie zawodników mecze singlowe odbywały się od stanu 2:2 co pozwoliło uniknąć nadmiernego wysiłku przy dużym skwarze. W przerwach między meczami można było uzupełnić płyny, skorzystać z pomocy fizjoterapeuty (co w kilku przypadkach okazało się niezbędne i zdecydowanie poprawiło jakość gry zawodników) lub po prostu z balkonu domku tenisowego podziwiać kilka meczy na raz z wygodnego leżaka. 

Na korty Gdańskiej Akademii Tenisowej mieszczące się na terenie AWF zawitało w tym roku 62 zawodników i zawodniczek oraz rodziny i kibice (w sumie przez korty przewinęło się ponad 100 osób). Dobrze przygotowane korty i pogoda pozwoliły na rozegranie wszystkich meczy niemal zgodnie z zaplanowanym harmonogramem. Aby nie opaść z sił w czasie rozgrywek dla każdego dostępny był posiłek z grilla oraz napoje. Ostateczne rozstrzygnięcia nastąpiły dopiero po godz. 19:00 w niedzielę. Rozegraliśmy w sumie ok. 130 meczy.

Na potrzeby turnieju Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku wynajęła na wyłączność cały obiekt GAT w Gdańsku. Do dyspozycji było w sumie 7 kortów ziemnych z czego 2 kryte. Dzięki dobrej organizacji i dobrej współpracy z zawodnikami wszystkie korty były maksymalnie wykorzystane i mecze przebiegały sprawnie.

Podobnie jak w czerwcu zeszłego roku zarówno mężczyźni jak i kobiety rywalizowali w dwóch kategoriach – OPEN i +50. Odbyły się również turnieje DEBLOWE mężczyzn, kobiet oraz MIKSTY. W niedzielę wyłoniono zwycięzców. Po puchar w kategorii OPEN Mężczyzn sięgnął ponownie rozstawiony z numerem 1 Grzegorz Szelągowicz, który co warto podkreślić mógł również grać w kategorii +50 ale ambicja kazała mu mierzyć się z młodszymi pretendentami. Podobnie jak w zeszłym roku doświadczenie i technika były górą. Wśród Pań po raz trzeci z rzędu triumfowała również rozstawiona z „1” Karolina Grajewska. W kategorii +50 Mężczyzn po najwyższe trofeum zdołał sięgnąć Aleksander Skop pod nieobecność zeszłorocznego zwycięzcy. Wśród Pań w kategorii +50 pod nieobecność zeszłorocznej triumfatorki sięgnęła Małgorzata Krzyżanowska. Gry deblowe odbyły się w całości w niedzielę a po najwyższe miejsce na podium w kat. męskiej sięgnęli wspomniani już zwycięzcy drabinek singlowych, którzy zagrali razem – para Grzegorz Szelągowicz/Aleksander Skop. Wśród Pań ponownie udało się wygrać puchar parze Aneta Szczerkowska-Dobosz/Mariola Bigus a w parach mieszanych puchar przypadł parze Magdalena Mikietyńska / Michał Mikietyński. W tym roku oprócz kryształowych pucharów, najlepsi wygrali nagrody rzeczowe. Każdy zawodnik niezależnie od wyników w tym roku otrzymał skarpety sportowe z logiem turnieju i parę frotek, które doskonale absorbowały duże ilości potu, które pojawiały się na czołach zawodników i zawodniczek. 

Podobnie jak w roku ubiegłym w kategoriach singlowych zastosowaliśmy system „do dwóch przegranych”. Każdy  mecz trwał od stanu 2:2 w gemach do końca seta, natomiast w razie remisu rozgrywany był tie-break do 7. Deble rozgrywane były od stanu 0:0 bez przewag. 

Już teraz pragnę zaprosić wszystkich zainteresowanych na przyszły rok (okolice Bożego Ciała). Poszukujemy również kolejnych sponsorów, którzy są zainteresowani współpracą i zwiększeniem puli nagród!

 Mateusz Koberda

Komisja Kultury, Sportu i Rekreacji Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku

Organizator turnieju: Mateusz Koberda

Przewodniczący komisji: Marcin Szczęśniak

 

Poniżej zwycięzcy tegorocznego Ogólnopolskiego Turnieju Tenisa Lekarzy:
Kategoria OPEN mężczyzn:

I miejsce – Grzegorz Szelągowicz

II miejsce – Tomasz Zwierski

III miejsce – Wojciech Dadasiewicz

IV miejsce – Mateusz Koberda

 

Kategoria  +50 mężczyzn:

I miejsce – Aleksander Skop

II miejsce – Arkadiusz Mikulski

III miejsce – Grzegorz Miler

IV miejsce – Mariusz Chwiałkowski

 

Kategoria OPEN kobiet:

I miejsce – Karolina Grajewska

II miejsce – Magdalena Mikietyńska

III miejsce – Malwina Ornowska-Skelnik

IV miejsce – Aleksandra Gajecka

 

Kategoria +50 kobiet:

I miejsce – Małgorzata Krzyżanowska

II miejsce – Irena Ożóg-Zabolska

 

Kategoria DEBEL mężczyzn:

I miejsce – Szelągowicz/Skop

II miejsce – Dadasiewicz/Koberda

III miejsce – Szyndler/Woźniacki

IV miejsce – Koszyk/Koszyk

Kategoria DEBEL kobiet:

I miejsce – Szczerkowska-Dobosz/Bigus

II miejsce – Grajewska/Krzyżanowska

III miejsce – Ornowska-Skelnik/Gajecka

IV miejsce  – Mikietyńska/Czerwińska

 

Kategoria MIXT:

I miejsce – Mikietyńska/Mikietyński

II miejsce – Czerwińska/Czerwiński

III miejsce – Rosinke/Rosinke

IV miejsce – Szczerkowska-Dobosz/Dobosz

Tekst znajduje się na stronie sportlekarzy.pl

-->