Ośmiu na dziesięciu Polaków uważa, że najważniejszym zadaniem dla polityków powinno być i jest rozwiązanie problemów w ochronie zdrowia – wynika z sondażu, przeprowadzonego w sierpniu 2019 roku dla dziennika „Rzeczpospolita”. Czy partie polityczne są gotowe, by zmierzyć się ze społecznym niezadowoleniem i oczekiwaniami naprawy systemu?

W sierpniu dwa ośrodki sondowały, jakie problemy Polacy uważają za najważniejsze w kampanii wyborczej i w politycznych decyzjach. W obu sondażach (Kantar dla „Faktów” TVN, Ibris dla „Rzeczpospolitej”) temat ochrony zdrowia zdeklasował „konkurencję”. Mówiąc wprost – dla Polaków nie ma ważniejszej kwestii, niż stan systemu ochrony zdrowia. Stan, domyślnie, fatalny – bo jeśli coś funkcjonuje dobrze, raczej nie widzi się konieczności naprawy.

Czy Polacy mogą dobrze oceniać sytuację w ochronie zdrowia, skoro codziennie słyszą, że w szpitalu X ogranicza się prace oddziału chirurgii dziecięcej, a w szpitalu Y zawieszona zostaje działalność oddziału neurologicznego i udarowego, zaś w szpitalu W pacjenci na SOR muszą czekać dobę, zanim znajdzie się dla nich miejsce na oddziale? Przykłady tylko z jednego dnia, można je mnożyć. Powody są różne, ale jeden przewija się jak refren – problemy z personelem, brak lekarzy. I coraz bardziej widoczne napięcia finansowe. Szpitale szukają oszczędności, bo poziom zadłużenia niebezpiecznie się powiększył, a w przyszłym roku – i w kolejnych latach – samorządy, organy założycielskie, mogą mieć poważne problemy z pokryciem strat.

W sprawie finansowania ochrony zdrowia podział między partią rządzącą a opozycją jest bardzo wyraźny. Prawo i Sprawiedliwość nie przestaje przekonywać, że nakłady na ochronę zdrowia rosną. – W służbie zdrowia dokonała się epokowa poprawa – powiedział nawet premier Mateusz Morawiecki, komentując przyjęcie projektu budżetu na 2020 rok. W przyszłym roku nakłady na ochronę zdrowia mają wynieść ok. 109 mld zł, czyli 5,03 proc. PKB – tyle, że PKB sprzed dwóch lat, z 2018 roku. Nawet, jeśli pieniędzy ostatecznie będzie o kilka miliardów złotych więcej – trzeba bowiem zakładać, że jak co roku składka zdrowotna przyniesie wyższe od założonych wpływy – i tak nie osiągniemy poziomu realnych 5 proc. PKB (z 2020 roku). Wydatki na zdrowie nominalnie rosną, jednak relacja do PKB ciągle jest, na tle innych krajów wysokorozwiniętych, niska.

Zarówno Koalicja Obywatelska, jak i zjednoczone ugrupowania lewicowe oraz – z drugiej strony PSL idące do wyborów z częścią polityków z Kukiz’15 mówią o konieczności zwiększenia finansowania ochrony zdrowia. Padają konkretne wskaźniki i kwoty. Lewica obiecuje 6,8 proc. PKB (realnego) w 2022 roku i 7,2 proc. dwa lata później. Koalicja Obywatelska mówi o 30 mld zł z akcyzy za alkohol i papierosy, które powinny być wydane na cele zdrowotne. Wyższych nakładów chcą też ludowcy. Problem polega na tym, że nikt nie stawia kropki nad „i” – skąd te pieniądze będą pochodzić? Czy ze zwiększonych składek i podatków, czy też z rezygnacji z jakichś innych (jakich?) wydatków publicznych.

W absolutnie fundamentalnej kwestii finansowania wyborca ma więc, po trosze, wybór między „dżumą a cholerą”, by przywołać porównanie, jakiego użył na określenie rywalizacji Hilary Clinton i Donalda Trumpa ówczesny minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Z jednej strony – kreatywna księgowość i zasłona dymna w postaci ustawy 6 proc. PKB, która nawet jeśli zacznie działać, nie rozwiąże problemu niedofinansowania systemu, z drugiej – obietnice na pierwszy rzut oka składane mocno na wyrost.

A co zawiera koszyk obietnic poszczególnych ugrupowań? Program PiS sprowadza się do kontynuacji dwóch (choć partia zapewnia, że czterech) ostatnich lat. Skoro mamy „epokową poprawę”, wystarczy tylko utrzymać kurs. Są też i wyzwania, nakreślone latem w „piątce Szumowskiego” – minister zdrowia kandyduje zresztą z pierwszego miejsca w okręgu płockim: demografia, specjaliści, ocena jakości, edukacja i choroby cywilizacyjne.

Demografia, czyli opieka długoterminowa, dzienna opieka nad seniorami. Również, to ważne, zmiana pozycji szpitali powiatowych w systemie, tak by placówka powiatowa (niekoniecznie szpital działający w trybie ostrym) zapewniała opiekę populacyjną.

Minister zauważa problem kolejek do świadczeń w AOS, ale też w SOR o braku specjalistów. Receptą ma być kształcenie kadr, „uregulowanie relacji” (między POZ, AOS i szpitalami) oraz zachęty finansowe dla lekarzy, by wracali do pracy w publicznym systemie.

Ocena jakości: pacjent ma prawo wiedzieć, jaką jakość leczenia gwarantują poszczególne placówki. To będzie możliwe, gdy rozwiną się – na przykład – rejestry kliniczne. Pytanie, jakie będą konsekwencje tej wiedzy. Czy pieniądze pójdą za pacjentem, który będzie wybierał placówkę dającą większe szanse na sukces terapeutyczny? Czy szpital będzie leczył większą liczbę pacjentów w ramach tego samego (lub minimalnie większego) ryczałtu?

Edukacja. Bez zwiększenia świadomości zdrowotnej obywateli trudno w ogóle myśleć o możliwości zrównoważenia systemu ochrony zdrowia. Jednym z pomysłów ministra jest mocniejsze wprowadzenie tematyki zdrowotnej do edukacji szkolnej. To konkret, ale wymagający ścisłej współpracy z MEN. Czy będzie ona możliwa?

Brak edukacji przynosi skutki w obszarze chorób cywilizacyjnych – w onkologii, kardiologii, diabetologii. Wszędzie tam potrzebne są zmiany, by tych pacjentów, dla których na pierwotną profilaktykę jest za późno, skutecznie i ekonomicznie leczyć. I, również, edukować. Jak? Za co? Co z nowoczesnymi terapiami? Pod koniec sierpnia minister zdrowia ogłosił, że Polki chorujące na raka piersi będą leczone na europejskim poziomie, bo do refundacji wchodzą nowe leki onkologiczne. Wchodzą, ale w wąskich zakresach, niewiele kobiet będzie mogło takie leczenie otrzymać.

Europejski poziom leczenia obiecuje też Koalicja Obywatelska, umieszczając zmiany w ochronie zdrowia w „szóstce Schetyny”. Koalicja Obywatelska ma kontynuować projekt europejskiej ochrony zdrowia (obietnica złożona podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego). Co to znaczy? Czas oczekiwania na wizytę u specjalisty ma być skrócony do 21 dni, a oczekiwanie na pomoc na SOR – do godziny. Europejskie standardy mają być zapewnione w onkologii. – W ciągu siedmiu lat wyleczalność raka w Polsce osiągnie poziom najbardziej rozwiniętych krajów Europy Zachodniej. Będzie to dotyczyć każdego zakątka kraju. Rak na wsi niczym nie różni się od raka w mieście – przekonują politycy KO. Po publikacji wyników sondaży, pokazujących, jak ważna dla potencjalnych wyborców jest ochrona zdrowia, KO zalała media społecznościowe treściami związanymi właśnie ze zdrowiem.

Koalicja Obywatelska obiecuje też wprowadzenie bilansu pięćdziesięciolatka i radykalne rozszerzenie kalendarza szczepień ochronnych, finansowanego z pieniędzy publicznych. Dużo uwagi poświęca też w swoim programie obszarowi zdrowia prokreacyjnego, zapowiadając pełną dostępność badań prenatalnych, opiekę okołoporodowa na najwyższym europejskim poziomie, bezwarunkową możliwość znieczulenia przy porodzie.

Dużo dalej idzie w tym kierunku lewica: legalizacja aborcji do 12. tygodnia ciąży „na żądanie”, likwidacja klauzuli sumienia dla lekarzy, zastąpienie lekcji religii w szkołach edukacją seksualną, przywrócenie finansowania in vitro oraz dostępu do awaryjnej antykoncepcji – to tylko część obietnic partii lewicowych, przedstawionych pod koniec sierpnia. Lewica obiecuje też zmianę w systemie refundacji leków tak: lek wypisywany przez lekarza pacjenta ma kosztować 5 złotych.

W programie PSL, pod którym podpisują się również politycy Kukiz’15, oprócz najbardziej radykalnego postulatu dotyczącego finansowania (9 proc. łącznie, z wydatkami prywatnymi, zwiększanie wydatków publicznych finansowane z przesunięcia części składki rentowej), wyborca znajdzie zarówno pomysły skierowane do pojedynczych obywateli (gwarancje bezpłatnej opieki zdrowotnej, szersza opieka farmaceutyczna), jak i systemowe – np. powierzenie wszystkich szpitali samorządowych województwom, co rozwiązałoby problem braku koordynacji i niemożnością restrukturyzacji siatki szpitali na poziomu regionu. Partia, która balansuje na granicy progu wyborczego, ma – w sprawach ochrony zdrowia – najbardziej konkretne i rozsądne propozycje.

Małgorzata Solecka 

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.