Nie potraficie odpowiedzieć, jakie będą skutki ustawy o sieci szpitali – grzmiał po posiedzeniu połączonych komisji sejmowych Zdrowia, Gospodarki i Rozwoju oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Bartosz Arłukowicz (PO), przewodniczący Komisji Zdrowia. Projekt ustawy o sieci szpitali 21 lutego 2017 roku został zaakceptowany przez rząd, ale nadal w sprawie sieci więcej jest pytań niż jasnych odpowiedzi. Tylko na niektóre Ministerstwo Zdrowia jest gotowe odpowiedzieć już w tej chwili.

Sieć, wotum separatum, trzy komisje

Najważniejsza, z punktu widzenia szpitali i ich pracowników wiadomość: ustawa wejdzie w życie dopiero 1 października 2017 roku czyli trzy miesiące później niż zakładał minister zdrowia. Powód? Konstanty Radziwiłł przegrał wyścig z czasem. Projekt skutecznie, na poziomie rządu, blokowało dwóch wicepremierów, Mateusz Morawiecki i Jarosław Gowin. Kierując go wreszcie na początku lutego na obrady rządu, Radziwiłł dołączył wniosek, by po pozytywnej decyzji rządu w parlamencie ustawa była procedowana w trybie pilnym. Na to jednak nie było rządowej zgody – Jarosław Gowin, zgłaszając wotum separatum w sprawie ustawy, publicznie stwierdził, że zastrzega sobie prawo do zgłaszania poprawek do ustawy. Niewykluczone, że jedna z nich będzie zmierzać do dalszego odroczenia wejścia w życie proponowanych regulacji i przeprowadzenia pilotażu funkcjonowania sieci w jednym z województw. Poprawki w imieniu Gowina będzie najprawdopodobniej zgłaszał wiceprzewodniczący Komisji Zdrowia, Andrzej Sośnierz, który jest zdeklarowanym przeciwnikiem sieci szpitali w jej obecnym kształcie.

Rząd przyjął projekt sieci szpitali, a premier Beata Szydło 21 lutego zapowiedziała, że ta decyzja oznacza przystąpienie przez Prawo i Sprawiedliwość do zapowiadanej reformy ochrony zdrowia. Następnego dnia projektem zajęły się – na wniosek posłów opozycji – trzy połączone komisje, które chciały wysłuchać ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła i przepytać go o szczegóły dotyczące projektu. Radziwiłł jednak, mimo imiennego zaproszenia, na posiedzeniu się nie pojawił, a ministerstwo reprezentował Piotr Gryza, odpowiedzialny za projekt. Posłowie nie kryli rozczarowania, również wielu zaproszonych gości – samorządowców i menadżerów szpitali – ubolewało, że minister nie zdecydował się stanąć przed posłami osobiście.

Niewygodne pytania o reformę

Piotr Gryza przez godzinę zapoznawał zebranych z podstawowymi założeniami dotyczącymi sieci szpitali. Potem posłowie zdecydowali się oddać głos stronie społecznej.

Prof. Andrzej Matyja, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie, pytał o konsekwencje nieproporcjonalnego podziału środków finansowych (91 proc. na ryczałty, 9 proc. na świadczenia kontraktowane w drodze konkursów). Podawał przykład chirurgii. – Zdecydowana większość zabiegów chirurgicznych wykonywanych jest w ramach chirurgii jednego dnia. Zatem ilość zabiegów i ilość środków przeznaczonych na najczęściej wykonywane zabiegi mają się do siebie nijak. Jak wyobraża pan sobie przesunięcie zabiegów wykonywanych dotychczas w ramach chirurgii jednego dnia do szpitali, które otrzymały ryczałt? – pytał Gryzę. Dodatkowym problemem jest to, że szpitale nie będą mogły kontraktować świadczeń w placówkach jednego dnia. Odpowiedź ministra? Część placówek wykonujących chirurgię jednego dnia znajdzie się w sieci, pozostałe będą mogły wziąć udział w konkursach.

Przedstawicielka łódzkiej Medical Magnus Clinic (ortopedia) podniosła problem konsekwencji dla podmiotów, które skorzystały ze środków unijnych. Jeśli placówka pozyskała środki na budowę bloków operacyjnych, deklarując ciągłość kontraktu z NFZ, a teraz nie otrzyma na niego szansy (nie kwalifikując się do sieci i przegrywając w konkursie ofert) będzie musiała pieniądze zwrócić. Według Piotra Gryzy nie ma problemu, bo obecny system, zakładający coroczny konkurs ofert, też nie daje gwarancji na kontrakt.

Maciej Sytek z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego zwrócił uwagę na jeszcze inną kwestię związaną z pieniędzmi unijnymi. – Podmiot, który będzie w sieci, będzie uprzywilejowany, bo będzie miał gwarancję ryczałtu. Jeśli będzie konkurował o pieniądze unijne czy nie będziemy mieli problemu z niedozwoloną pomocą publiczną? Komisja Europejska mocno zwraca na to uwagę, zatem obawiamy się, czy nie staniemy w obliczu takich zagrożeń – mówił samorządowiec.

– Obowiązuje zasada swobody działania krajowego, nie ma zagrożenia – uspokajał Gryza.

Wojciech Wiśniewski z Fundacji Onkologicznej Alivia chciał poznać kryteria wyjścia z sieci ośrodków onkologicznych i pulmonologicznych, które nie zagwarantują właściwej opieki nad pacjentami. Pytał też o wskaźniki, którymi będzie można zmierzyć, czy stan opieki nad pacjentami onkologicznymi poprawi się lub pogorszy po wejściu w życie ustawy.

Politycy wytykają błędy  

Pytania zadawali też posłowie. Przedstawiciele opozycji, m.in. Marek Sowa (Nowoczesna) chcieli wiedzieć, jaki będzie los szpitali poza siecią i co się stanie z pacjentami, którzy będą musieli zmienić kolejkę, bo placówka, w której oczekiwali na operację czy zabieg, wypadnie z sieci. Piotr Gryza stwierdził, że zdecydowana większość lecznic wejdzie do sieci, a te którym się to nie uda, będą mieć możliwość startu w konkursie ofert. – Przenoszenie pacjentów z jednej kolejki do drugiej jest już uregulowane i będzie działało tak, jak w tej chwili. Pamiętajmy, że nie tworzymy sieci w próżni, ale wkładamy ją w istniejący system – mówił wiceminister.

Posłowie Platformy Obywatelskiej Maria Janyska i Tomasz Grodzki podnosili problem, że gdy pieniądz będzie szedł przed pacjentem, szpitale stracą motywację do wykonywania świadczeń. – Ryczałtowanie oznacza albo ograniczanie przyjęć do lecznic albo ich zadłużanie, ze wskazaniem na to drugie. Ryczałt będzie zmuszał do oszczędzania i cięcia kosztów, pacjenci będą zatem odpychani przez szpitale i kolejki będą generowane poza nimi – przekonywali.

– Jak wygląda sytuacja z pomocą nocną i świąteczną? Chciałbym zobaczyć analizę, z której wynika, że szpitale są do niej przygotowane. Kto będzie przyjmował nocą chorych? Rezydent, który zszedł z całodziennego dyżuru? – zastanawiał się z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL). Jego zdaniem po wprowadzeniu zmian zwiększy się finansowanie ochrony zdrowia, ale nie ze środków publicznych, tylko z kieszeni pacjenta. – Pacjenci, którzy dotychczas mogli leczyć się w dobrych, prywatnych lecznicach nie płacąc ani grosza, ponieważ miały one kontrakty z NFZ, będą musieli sięgnąć do własnych kieszeni. Taki efekt chcecie uzyskać – stwierdził. Między innymi dlatego poseł Marian Zembala (PO) podkreślał, że bez wprowadzenia ubezpieczeń dodatkowych zmiany projektowane przez resort zdrowia mogą być dla pacjentów bardzo bolesne.

Na te i pozostałe pytania posłów ministerstwo ma odpowiedzieć do poniedziałku 27 lutego. W tym terminie resort powinien też przedstawić Komisji Zdrowia listę szpitali, które „na dziś” spełniają kryteria kwalifikacji do sieci oraz „realną”, jak podkreślał Bartosz Arłukowicz Ocenę Skutków Regulacji.

Lista szpitali w sieci w czerwcu 2017 

Nie wiadomo, czy ministerstwo dotrzyma terminu, ale dzień po posiedzeniu w Sejmie minister Konstanty Radziwiłł zaprosił do resortu dziennikarzy, którzy mieli szansę zapoznać się z całkiem nowymi informacjami dotyczącymi sieci szpitali. Między innymi minister ujawnił, że część procedur w ramach sieci szpitali będzie rozliczana według dotychczasowych zasad – czyli płatność będzie za każdą wykonaną procedurę. Dotyczy to m.in. porodów, operacji zaćmy, operacji z zakresu endoprotezoplastyki oraz świadczeń wykonywanych w ramach karty DiLO. – Pośrednio minister przyznaje więc, że ryczałtowe finansowanie świadczeń nie gwarantuje skrócenia kolejek. W newralgicznych obszarach utrzymuje zasadę free for service, bo wie że wydłużenie kolejek np. do operacji zaćmy czy wymiany stawu biodrowego grozi skandalem i dymisją. Podobny skutek miałoby wydłużenie oczekiwania na świadczenia onkologiczne – mówi jeden ze sceptycznie nastawionych do sieci szpitali posłów popierających rząd.

Radziwiłł poinformował również, że przy ustalaniu wysokości ryczałtu (na początku prawdopodobnie będzie to zaledwie kwartał) za podstawę będzie służyć aktywność szpitala w poprzednim okresie rozliczeniowym, m.in. liczba wykonanych świadczeń. Ma być brana pod uwagę również jakość. – Chodzi o posiadanie przez szpital certyfikatu akredytacyjnego Centrum Monitorowania Jakości. W Polsce funkcjonuje nieco ponad dwieście takich szpitali i otrzymają one z tego tytułu pewien bonus – stwierdził minister. Na dodatkowe pieniądze będą mogły też liczyć szpitale, udzielające świadczeń ambulatoryjnych w poradniach. – To sygnał dla szpitali, że trzeba skupić się nie tylko na hospitalizacji, ale także na opiece poszpitalnej – powiedział.

Lista szpitali, które wejdą do sieci, będzie opublikowana do 27 czerwca 2017 roku. W tym terminie będzie wiadomo również, na jakim poziomie znajdzie się szpital. Wtedy dopiero też okaże się, czy obecność w sieci pozwoli szpitalowi na utrzymanie się. Szpitale, które wejdą na pierwszy poziom sieci, na pewno nie otrzymają w ramach ryczałtu takiego finansowania, jak mają obecnie. Dotyczyć to może wielu szpitali, zwłaszcza powiatowych.

Małgorzata Solecka

 

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.