Zdrowy szpital - bezpieczny pacjent, zdrowe serce - zdrowy mózg i cyfryzacja ochrony zdrowia - to główne priorytety Ministerstwa Zdrowia, jakie podczas posiedzenia Komisji Zdrowia pod koniec września 2025 roku przedstawiła minister Jolanta Sobierańska-Grenda.

Minister zdrowia po raz pierwszy po objęciu stanowiska (koniec lipca 2025) spotkała się z posłami, którzy już na pierwszym wrześniowym posiedzeniu nie ukrywali, że z niecierpliwością czekają na rozmowę z nową szefową resortu i jej współpracownikami. Parlamentarzyści, zarówno koalicji rządzącej jak i przede wszystkim opozycji, chcieli poznać plany ministerstwa na drugą połowę kadencji, ale chyba przede wszystkim - receptę resortu na narastające problemy finansowe systemu ochrony zdrowia.

Zgodnie z zapowiedziami najbliższy czas będzie poświęcony w szczególności restrukturyzacji szpitali, wzmocnieniu roli Ministra Zdrowia jako kreatora polityki lekowej, cyfryzacji oraz wsparciu systemu ratownictwa medycznego. Wiele pytań do szefowej resortu zdrowia zahaczało o kwestię kondycji finansowej systemu.

- Chcemy się naszą pracą wpisać w to co jest najważniejsze, czyli globalne zagrożenia, ale też demografia i starzenie się społeczeństwa, również wyzwania finansowe ochrony zdrowia. Bolączką naszego systemu ochrony zdrowia, ale również wszystkich systemów światowych to jest ten balans i pieniądz, który powinien być dobrze zainwestowany, żebyśmy stworzyli odporny system zdrowia, także w związku z niebezpieczeństwami, które w tej chwili pojawiają się blisko naszych granic. Również są tu wyzwania związane z nowymi technologiami, zarówno sztuczna inteligencja, jak i cyfryzacja - mówiła Jolanta Sobierańska-Grenda na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia.

Minister przedstawiła trzy priorytety do końca kadencji: zdrowy szpital - bezpieczny pacjent, zdrowe serce - zdrowy mózg, cyfryzacji ochrony zdrowia. Sobierańska-Grenda podkreślała pracę zespołową, zapowiedziała, że osobiście zajmie się dwoma pierwszymi priorytetami. Minister towarzyszyło troje zastępców (do Katarzyny Kacperczyk, która jako jedyna z poprzedniego kierownictwa pozostała na stanowisku, dołączyli powołani na początku września Katarzyna Kęcka oraz Tomasz Maciejewski). Wszyscy podsekretarze stanu (liczba wiceministrów zmalała aż o dwóch, nie ma też w MZ sekretarza stanu) przedstawili swoje plany w ramach obszarów, za które - zgodnie z podziałem obowiązków - odpowiadają. Posiedzenie Komisji Zdrowia zdominowały jednak dwa tematy: pierwszy (od strony resortu), to zmiany w szpitalnictwie, jakie mają zachodzić w związku z uchwaloną przez parlament i podpisaną przez prezydenta nowelizacją ustawy o świadczeniach zdrowotnych, drugi (od strony posłów) - problemy finansowe systemu ochrony zdrowia i NFZ.

Jak podkreślała minister zdrowia, ustawa pozwala na dostosowanie działalności podmiotów medycznych do potrzeb lokalnej społeczności, ułatwia ich łączenie. - Ta ustawa niczego nie narzuca, nie obliguje. Mam jednak nadzieję, że będzie zachętą. Ja wierzę w regiony. Wierzę, że one skorzystają na tym, że mapa potrzeb nie tylko zdrowotnych, ale świadczeń powinna być tworzona w oparciu o partnerstwo, zarówno płatnika, jak i wojewody, lecz głównie przy stole że wszystkimi organami założycielskimi w danym regionie. Z analiz, które ja przeprowadziłam do tej pory wynika, że dla jednych regionów to będzie silna konsolidacja, a dla innych koordynacja i współpraca - mówiła, przywołując przykłady województw, w których zmiany już się dokonały lub dokonują, w tym województwa pomorskiego. Zmiany w szpitalnictwie, które będą dotyczyć przede wszystkim szpitali powiatowych, mają zostać wsparte środkami z Funduszu Medycznego w wysokości ok. miliarda złotych. - Będziemy teraz przygotowywać program, który w ramach Funduszu Medycznego będzie umożliwiał finansowanie inwestycji, zakup sprzętu, który będzie zgodny z przyjętymi przez płatnika zmianami reorganizacyjnymi w zakresie świadczeń – zapowiedziała. Minister wspomniała też o toczących się rozmowach BGK i Ministerstwa Finansów na temat mechanizmu wsparcia (oddłużenia) szpitali, które wdrożą programy naprawcze. Jak jednak przyznała, konkretów w tej sprawie ciągle nie ma (były wiceminister zdrowa Jerzy Szafranowicz, który odpowiadał za ustawę o szpitalnictwie, zapowiadał, że szczegóły w sprawie oddłużenia, których nie wpisano do ustawy, szpitale poznają „na przełomie września i października”).

O co pytali posłowie? O kondycję finansową systemu, problemy ze sfinansowaniem nadwykonań świadczeń nielimitowanych, o programy lekowe, o „szpitalnictwo dwóch prędkości” utrwalane wycenami świadczeń. O możliwość rozdziału sektora publicznego i prywatnego (tak, by pracę można było podejmować np. tylko w publicznym sektorze lub by pracodawca miał kontrolę, możliwość ustalenia czasu pracy w innych podmiotach). Pytano o przyszłość centrów zdrowia psychicznego i zmian w psychiatrii, możliwość obejmowania refundacją nowych, drogich terapii lekowych. - Mój profesjonalizm nie pozwala mi, bym teraz odpowiadała państwu ad hoc po dwóch miesiącach mojej pracy w Ministerstwie i dwóch tygodniach pracy moich współpracowników ze mną, ale ustosunkuję się do tych, które dotyczą tematów, które mnie najbardziej bolą, martwią – stwierdziła minister, przyznając, że powodem szczególnych zmartwień jest kondycja finansowa NFZ. - Mamy problem, o którym państwo wiecie od dłuższego czasu. Mamy problem z finansami NFZ – przyznała, prosząc towarzyszącego jej prezesa NFZ Filipa Nowaka o rzetelną informację.

Co usłyszeli posłowie? Szef NFZ przypominał, że głównym źródłem finansowania Funduszu jest składka zdrowotna. Coraz większy udział w budżecie NFZ ma dotacja z budżetu państwa. - Najważniejszym zadaniem zarządu NFZ jest określenie wartości umów do środków, które są zaplanowane. Tak, żeby wystarczyło tych środków na dwanaście miesięcy w roku, na które zawarte są umowy. Oczywiście także od początku istnienia Funduszu wartość umów zazwyczaj jest globalnie niższa niż potrzeby zdrowotne. Wynika to z ograniczeń finansowych.

Ten wstęp dotyczył przede wszystkim nadwykonań, których liczba z roku na rok rośnie. - Trudno jest zabezpieczyć wszystkie świadczenia czy też inne zadania nałożone na Narodowy Fundusz Zdrowia, które często pojawiają się w ciągu roku rozrachunkowego, jak na przykład ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w systemie ochrony zdrowia, w taki sposób, żeby te środki były wystarczające – mówił prezes Funduszu. I nie pozostawił pola na interpretację swojej wypowiedzi: bez dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa spłacenie nadwykonań za drugi kwartał tego roku będzie niemożliwe, choć finansowanie świadczeń nielimtowanych w pełnej wysokości wprost wynika z przepisów wiążących płatnika. Nowak podkreślał, że NFZ zapłaci szpitalom, ale „tempo realizacji będzie uzależnione od możliwości finansowych płatnika”. Ponieważ możliwości finansowe płatnika nie są jednakowe, w niektórych oddziałach rozliczenia za drugi kwartał w praktyce już się zakończyły, w innych - nie mają szans się zakończyć bez dodatkowej dotacji z budżetu państwa. W szczególnie trudnej sytuacji są  największe oddziały Funduszu, czyli - mazowiecki i śląski.

Nowak podkreślał, że tegoroczna dotacja już została zwiększona - w stosunku do planowanej - o 9 mld zł, zaś cały plan finansowy (po przesunięciach w ramach budżetu Funduszu - o ok. 13 mld zł. - Wierzę, że ten plan jeszcze będzie mógł wzrosnąć. W tym celu prowadzone są rozmowy z Ministerstwem Finansów - przyznał Nowak.

Coraz większe dotacje z budżetu to jednak przysłowiowe „leczenie dżumy cholerą”, bo jednocześnie rośnie stopień uzależnienia finansów ochrony zdrowia od decyzji politycznych - co nigdy zdrowiu nie wychodziło… na zdrowie. Jednak w tej chwili nie ma żadnych perspektyw na dyskusję i decyzję dotyczącą zmian w systemie finansowania, w tym na decyzję dotyczącą wzrostu składki zdrowotnej (to jednoznaczna rekomendacja praktycznie wszystkich ekspertów, wskazujących, że składka powinna wzrosnąć dla wszystkich, ale dla niektórych grup - bardziej). - Nie zwiększymy składki zdrowotnej - zadeklarował jednoznacznie w końcówce września premier Donald Tusk.

Małgorzata Solecka