Fot. Pixebay

Zajęcia z aktorami wcielającymi się w pacjentów, ćwiczenia pod okiem lekarzy rodzinnych i coroczne egzaminy praktyczne, podczas których student już po drugim roku musi się wykazać nie tylko wiedzą medyczną, ale przede wszystkim umiejętnościami komunikacyjnymi i empatią wobec pacjentów – w ten sposób do zawodu przygotowywani są adepci medycyny… w Wielkiej Brytanii.

– Miałem okazję przez rok studiować medycynę w Warszawie. Jeśli chodzi o zakres wiedzy medycznej, jest on dużo szerszy i na wyższym poziomie niż w Wielkiej Brytanii. Natomiast kwestia komunikowania się lekarza z pacjentem praktycznie nie istnieje – mówił podczas zorganizowanego pod koniec kwietnia I Międzynarodowego Kongresu I Patient Empowerment Radosław Tereszkowski-Kamiński, student 3. roku medycyny (King’s College London).

Dlaczego polscy lekarze nie umieją komunikować się z pacjentem? 

I opowiadał, jak wyglądają na jego uczelni choćby zajęcia z aktorami. Nie chodzi tylko o przećwiczenie odpowiednich formułek. – Jedna z moich koleżanek na zakończenie wizyty zadała „pacjentowi” tradycyjne pytanie: „Czy chciałby pan jeszcze o coś zapytać?”. I usłyszała: „Czy wybierze się pani ze mną na drinka?”. Chodziło o przećwiczenie sytuacji, w której lekarz musi zachować profesjonalizm, a jednocześnie utrzymać dobrą relację z pacjentem. Gość z Wielkiej Brytanii mówił też o specjalnych warsztatach, podczas których studenci uczą się komunikacji z pacjentami o specyficznych wymaganiach – na przykład z niedosłuchem czy niedowidzących. – Takich przecież w praktyce lekarskiej nie brakuje – mówił.

– Czuję się współodpowiedzialny, że w ogóle musimy poruszać ten temat. Ale musimy, bo Polska jest na ostatnim miejscu w rankingach OECD, jeśli chodzi o kwestię komunikowania się lekarza z pacjentem – przekonywał Jarosław Pinkas, dwukrotnie wiceminister zdrowia w rządach PiS, obecnie – sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, prowadzący panel „Problematyka kształcenia lekarzy z dziedziny komunikacji z pacjentem”.

Goście panelu też nie mieli wątpliwości: na ten temat trzeba nie tylko rozmawiać, ale trzeba też podejmować działania naprawcze. Bo bez dobrej komunikacji między lekarzem a pacjentem trudno mówić o sukcesie terapeutycznym, który jest ważny dla obu stron.

Dlaczego lekarze nie potrafią, na ogół, rozmawiać z pacjentami? Jarosław Pinkas zwracał uwagę, że gotowość do dialogu wynika z empatii, która z jednej strony jest warunkowana wychowaniem, tym co młody człowiek wynosi z domu, z drugiej – kształtowana w procesie edukacyjnym. Tymczasem młodzi ludzie, uczniowie, którzy myślą o medycynie lub ją planują, do ciężkich egzaminów przygotowują się praktycznie przez całe liceum, a czasami nawet wcześniej, już w gimnazjum, bo tylko w ten sposób mogą dać sobie szanse na wynik matury, pozwalający dostać się na studia. Nie ma więc czasu na równomierny rozwój.

Empatia przyszłego lekarza gubi się na …studiach

Jednak dr Marcin Wełnicki, który prowadzi zajęcia z propedeutyki interny na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym uważa, że kandydaci do zawodu lekarza na ogół mają w sobie i potencjał, i nastawienie na komunikowanie się z pacjentem. Że wśród studentów młodszych lat empatia i traktowanie pacjenta jak osoby, nie jak problemu czy przypadku, to norma. I że to nastawienie gubi się już podczas studiów, bo nie widać go na starszych latach medycyny. Zaś staż i czas specjalizacji, gdy młody lekarz przez dużą część czasu siedzi niemal wyłącznie „w papierach”, uzupełniając dokumentację pacjentów, dopełnia dzieła – lekarze nie widzą już chorych, ale przypadki, jednostki chorobowe, którym trzeba pomóc, ale przede wszystkim – terminowo je rozliczyć, by nie mieć problemów z płatnikiem.

– Dla nauki dobrej komunikacji z pacjentem ogromne znaczenie ma kluczowa w medycynie relacja mistrz-uczeń – podkreślał dr hab. n. med. Wojciech Bik, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego. Kursy i szkolenia z zakresu komunikacji są oczywiście ważne i nie sposób ich nie organizować zarówno dla studentów medycyny jak i już pracujących lekarzy, ale to właśnie dzięki obserwacji dobrych praktyk swoich mentorów młodzi ludzie mogą się nauczyć właściwego podejścia do pacjenta. Właściwego, czyli – jak podkreślały uczestniczące w panelu ekspertki z SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego – takiego, który daje pacjentowi pewność, że jest traktowany jak partner, nie jak przedmiot.

Małgorzata Solecka

Możliwość komentowania jest wyłączona.