Najczęściej zadawane pytania

Kategorie

Komisja ds. kontaktów z NFZ przypomina i informuje o zmianach  dotyczących wznowienia świadczeń i znoszenia limitów :

https://www.prawo.pl/zdrowie/limity-do-lekarzy-specjalistow-minister-zapowiada-zniesienie-na,507896.html

Joanna Skonecka wiceprezes 

Mirosław Maszluch przewodniczący Komisji d/s NFZ

26 kwietnia 2021r. w siedzibie Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku odbyła się uroczystość wręczenia nagrody im. dr Aleksandry Gabrysiak za rok 2020 przyznanej kol. kol. Aleksandrze i Krzysztofowi Kicińskim.

 

Przyznanie Nagrody im. dr Aleksandry Gabrysiak w siedzibie gdańskiej OIL. Nz. (z lewej) Państo Kicińscy z dziećmi, obok Ewa Siewierska Chomeniuk, wiceprezes OIL, Tomasz Gorczyński, członek ORL, przedstawiciel Kapituły Nagrody, (z tyłu z prawej) Dariusz Kutella, prezes ORL w Gdańsku 

 

Okręgowa Rada Lekarska w Gdańsku w 1993 roku ustanowiła doroczną Nagrodę im. dr Aleksandry Gabrysiak, za szczególne dokonania wykraczające poza obowiązki lekarza, w szczególności:

– kształtowanie postaw prozdrowotnych w społeczeństwie,

– organizowanie i prowadzenie opieki nad ludźmi z zagrożonych środowisk, uzależnionymi oraz dziećmi,

– organizowanie akcji społecznych wspierających działalność medyczną,

– organizowanie fundacji medycznych o profilu charytatywnym.

Odznaczenie nadawane jest lekarzom i lekarzom dentystom wykonującym zawód na terenie działania Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku.

 

Kapitule Nagrody przewodniczy, od momentu jej ustanowienia, prof. Grażyna Świątecka.

 

Nagroda im. dr Aleksandry Gabrysiak w 2021 roku po raz pierwszy w historii przyznana została małżeństwu

 

 

Laureaci nagrody im. Aleksandry Gabrysiak Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku za rok 2020

Dr n.med. Aleksandra Maria Kicińska oraz dr n. med. Krzysztof Kiciński są rówieśnikami, mają po 44 lata. Po raz pierwszy w historii tej nagrody przyznana jest ona małżeństwu. Choć każde z małżonków ma swój własny zakres działalności, wynikający z odrębnych specjalizacji medycznych, to główne wielkie dzieło, któremu służą i dynamicznie rozwijają, jest wynikiem ich wspólnej pracy. Przyjrzyjmy się najpierw dr Aleksandrze Kicińskiej. Jest ona absolwentką wydziału lekarskiego Akademii Medycznej w Gdańsku z r. 2002. Pracę doktorską obroniła w 2009 r. (promotor – prof. M. Lichodziejewska-Niemierko). Równolegle z doktoratem intensywnie pracowała nad pogłębieniem wiedzy i umiejętności praktycznych, zdobywając specjalizację z zakresu chorób wewnętrznych, a w późniejszym czasie także z immunologii klinicznej. W sposób szczególny, jeszcze od czasu studiów, a potem jako młody internista, interesowała się Metodami Rozpoznawania Płodności. W szczególności wpływem chorób i zaburzeń ogólnoustrojowych na nieprawidłowości miesiączkowania i płodność. Podjęła w tym kierunku liczne szkolenia, m.in. uzyskała certyfikat instruktora Metod Rozpoznawania Płodności Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie oraz certyfikat NFP Medical Consultant (Natural Family Planning MC) podczas szkolenia Natural Procreative Technology organizowanego przez prof. Thomasa Hilgersa z Amerykańskiej Akademii Płodności. Przez wiele lat uczyła metody obserwacji cyklu opracowanej przez ginekologów z Queen Elizabeth Birmingham Maternity Hospital w Wielkiej Brytanii i prowadziła diagnostykę oraz leczenie tych pacjentek w oparciu o ocenę biowskaźników płodności.

            Takie przygotowanie i doświadczenie pozwoliło jej na prowadzenie szeroko zakrojonej działalności naukowo-dydaktycznej i lekarskiej w tej stosunkowo nowej dziedzinie, która została wprowadzona dzięki niej na Uniwersytecie Medycznym w Gdańsku. Dr Kicińska jest Kierownikiem dydaktycznym przedmiotu Fizjologiczne Metody Rozpoznawania Płodności w Katedrze i Zakładzie Fizjologii GUMed. Program nauczania przedmiotu i sposób przedstawienia zagadnień dotyczących ludzkiej prokreacji jest nowatorskim pomysłem, który realizuje od 9 lat. Wykłady jak i seminaria i ćwiczenia z tego przedmiotu uzyskały bardzo wysokie oceny studentów w przeprowadzonych ankietach i cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem z ich strony. Jako pracownik badawczo-naukowy GUMed aktualnie kieruje badaniem naukowym nad fizjologią cyklu kobiecego w ramach pracy habilitacyjnej. Jest kierownikiem i opiekunem studenckiego koła naukowego „Fizjologia Płodności”. Członkowie tego Koła (przed pandemią) prowadzili lekcje edukacyjno-informacyjne dla młodzieży gdańskich szkół. Dr A. Kicińska jest też pomysłodawcą i kierownikiem naukowym cyklicznych konferencji nt. „Interdyscyplinarne Leczenie Niepłodności” dla lekarzy, pielęgniarek, położnych i pacjentów. Konferencje odbywają się pod protektoratem Rektora GUMedu oraz Marszałka woj. Pomorskiego. Jedna z ostatnich konferencji objęła 500 uczestników. Wskazuje to na ogromne zainteresowanie tematem oraz na wysoką merytoryczną jakość prowadzonych tu wykładów przez specjalistów – naukowców z wielu ośrodków akademickich w Polsce.

            Dr Kicińska prowadzi również rozległą działalność informacyjno-dydaktyczną na temat leczenia niepłodności metodą naturalnej prokreacji przez środki publicznego przekazu w radio w telewizji, poprzez artykuły popularno-naukowe i poglądowe w czasopismach i gazetach. Jest autorką programu edukacyjnego „Poznaj siebie” dla młodzieży gdańskich szkół pod patronatem Marszałka woj. Pomorskiego. Program ten był promowany i przedstawiany przez przeszkolonych przez nią wolontariuszy w latach 2013 – 2016. Dr Kicińska brała udział w posiedzeniach Rady Miasta Gdańska, Chojnic, w sprawie refundacji leczenia niepłodności. Ponadto współpracuje z Poradnictwem Archidiecezji Gdańskiej. Uczestniczyła także w wielu spotkaniach i wykładach z doradcami życia rodzinnego diecezji pelplińskiej, koszalińsko – kołobrzeskiej i bydgoskiej.

            Dr Kicińska prowadziła również wykłady (poza GUMedem) dotyczące problematyki płodności na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz w innych ośrodkach akademickich. Aby wejść szeroko w pracę usługowo-lekarską dla społeczeństwa woj. Pomorskiego, wraz z mężem, dr n.med. Krzysztofem Kicińskim, powołała do życia Fundację In Vivo oraz Poradnię In Vivo Medical Clinic, której dr Kiciński jest prezesem. W ramach działalności Fundacji został wyprodukowany, a następnie emitowany, film „Ratujmy płodność”, promujący płodność, rodzicielstwo, rodzinę i metody naturalnej prokreacji. Także w ramach tego projektu pp. Kicińscy organizują warsztaty nieodpłatne o tej samej tematyce.

            W Poradni In Vivo Medical Clinic dr Kicińska prowadzi leczenie par cierpiących z powodu niepłodności. Polega ono na kompleksowej opiece leczniczej w ramach programu Interdyscyplinarnego Leczenia Niepłodności w oparciu o współdziałanie lekarzy specjalistów różnych dziedzin, instruktora obserwacji cyklu, dietetyka, psychologa, położnej oraz fizjoterapeuty uroginekologicznego, co stwarza możliwość profesjonalnej i całościowej opieki nad parami z niepłodnością i kobietami z zaburzeniami cyklu miesięcznego. Taki sposób postępowania daje wysoką skuteczność leczenia, wysoką liczbę poczęć i urodzeń dzieci w sposób naturalny. W ramach współpracy naukowo-badawczej prowadzonej na GUMedzie, pacjentki biorące udział w tych badaniach korzystają z nieodpłatnych zajęć z instruktorem obserwacji cyklu miesiączkowego.

            Powołanie do życia Fundacji In Vivo i praca społeczna (nieodpłatna) obojga małżonków na rzecz tej Fundacji przyczynia się do szerokiego upowszechnienia wiedzy nt. zdrowia prokreacyjnego poprzez wykłady edukacyjne dla młodzieży szkolnej, rodziców, studentów.

            Należy jeszcze podkreślić niezwykłą osobowość dr A. Kicińskiej. Sposób w jaki jest lekarzem, jej troska o każdą pacjentkę, parę małżeńską, empatia z jaką się do nich odnosi, niestosowanie limitów czasowych wobec osób tego wymagających, sprawia, że jest lekarzem wysoce cenionym i poszukiwanym. Niektóre z pacjentek swoje niezwykłe uznanie i wdzięczność wyraziły pisemnie. Podkreślają one nie tylko jej wysoką profesjonalność, ale także stanowczość i cierpliwość w przeprowadzaniu badań, co doprowadza do tego, że „niemożliwe staje się możliwe”, jak napisała jedna z pacjentek, i rodzi się upragnione dziecko.

 

 

Państwo Kicińscy są rodzicami pięciorga dzieci w wieku od 2 do 19 lat. Zdjęcie z archiwum prywatnego z rocznicy ślubu

 

Przypatrzmy się teraz współlauretaowi nagrody, doktorowi n.med. Krzysztofowi Kicińskiemu. Urodzony w Zamościu, od 21 lat mąż Aleksandry Kicińskiej, ukończył II LO im. Marii Konopnickiej w Zamościu. Dyplom lekarski otrzymał w 2002 roku na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, a specjalizację z laryngologii uzyskał pracując w Klinice Otolarygologii GUMed.

Dr Krzysztof Kiciński, zaraz po studiach zaangażował się w pracę pallotyńskiego hospicjum im. Ks. Eugeniusza Dutkiewicza SAC, pracując przez wiele lat z terminalnie chorymi i ich rodzinami, jako lekarz hospicjum domowego i lekarz oddziału stacjonarnego, a następnie jako wolontariusz. Podczas pracy w Hospicjum otrzymał tytuł Lekarza Roku za wyjątkową empatię i cierpliwość wobec pacjentów. Stworzył autorski program opieki laryngologicznej dla pacjentów hospicyjnych i jako wolontariusz służył podopiecznym hospicjum.

Oprócz pracy zawodowej dr Kiciński udzielał się społecznie, aby wzmocnić działania na rzecz ochrony życia, zakładając gdański oddział Prawicy Marka Jurka, którego był prezesem przez 4 lata. W tym czasie organizował spotkania z ekspertami ds. rodziny dotyczące m.in. edukacji seksualnej młodzieży, promujących obronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz prowadził klub dyskusyjny członków Prawicy.

Krzysztof Kiciński po zawarciu związku małżeńskiego ukończył kurs nauczyciela Naturalnego Planowania Rodziny PSN NPR (Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny). Wraz z żoną podjął wolontaryjną pracę jako doradca życia rodzinnego w Poradni Rodzinnej przy Parafii Św. Ignacego z Loyoli w Gdańsku na Starych Szkotach. Pełnił tę służbę ponad 10 lat, nieprzerwanie nawet wtedy, kiedy urodziły się dzieci i żona pozostawała z nimi w domu.

 Ponadto dr Kiciński angażował się w pracę Stowarzyszenia Na Rzecz Ratownictwa ADIUTARE.

Dr Kiciński jest głównym pomysłodawcą, stworzył struktury i prowadzi Ośrodek leczenia Niepłodności InVivo Medical Clinic, angażuje się nie tylko w sprawy medyczne, ale stwarza zaplecze, umożliwiając prowadzenie wszelkich działań na rzecz medycyny naturalnej prokreacji.

Utworzony przez pp. Kicińskich Podmiot Leczniczy InVivo Medical Clinic  prowadzi działania w zakresie ochrony i promocji zdrowia ludzkiego, ze szczególnym uwzględnieniem leczenia niepłodności małżeńskiej, przy poszanowaniu godności i podmiotowości osoby ludzkiej, z wykluczeniem metod wspomaganego rozrodu, poprzez promowanie wartości małżeństwa, macierzyństwa i rodzicielstwa oraz budowania trwałych więzi rodzinnych.

Trzeba jeszcze koniecznie podkreślić, że pp. Kicińscy te wszystkie swoje obowiązki zawodowo – społeczne doskonale godzą z obowiązkami rodzinnymi. Obydwoje przez wiele lat pracowali jako doradcy życia rodzinnego w Poradni Rodzinnej przy parafii św. Ignacego w Gdańsku. Państwo Kicińscy są rodzicami pięciorga dzieci w wieku od 2 do 19 lat. Dr A. Kicińska jest absolwentką kierunku wokalno-instrumentalnego Szkoły Muzycznej II st. im. Fryderyka Chopina w Gdańsku. Dzieci, podobnie jak matka, są utalentowane muzycznie, i kształcone w tym kierunku. Przez wiele lat wraz z dziećmi udzielała się w zespole wokalno-instrumentalnym „Stella Maris”, prowadzonym przez ks. Józefa Wilczyńskiego przy kościele św. Krzyża. Śpiewali tam partie solowe. Polskie pieśni patriotyczne prezentowali także za granicą, m.in. w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Dr A. Kicińska z rzadko spotykaną pasją i niezwykłą pracowitością rozwija swoje liczne talenty.

            W niezwykle empatycznym podejściu do pacjentek i pacjentów, w ofiarnej, twórczej, szeroko zakrojonej działalności społecznej, lekarskiej, dydaktycznej, wdrażającej i promującej nowe kierunki leczenia niepłodności, pp. Kicińscy bardzo upodobniają się do patronki nagrody OIL – Aleksandry Gabrysiak.

Autorem laudacji jest Profesor Grażyna Świątecka 

Komisja ds NFZ w OIL w Gdańsku informuje, że na stronie NFZ pojawiła się informacja o możliwości przesunięcia terminu spłaty zaliczek pobranych w 2020 roku:

W związku z prowadzonymi w Parlamencie Rzeczpospolitej Polskiej pracami nad nowelizacją ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, Centrala NFZ informuje, że trwają przygotowania do aneksowania umów, które umożliwią przedłużenie ich obowiązywania do 31.12.2021 r.

Niezwłocznie po zmianie ustawy, a jeżeli ta zmiana wejdzie w życie do końca marca 2021 r., to nie później niż na początku kwietnia, Narodowy Fundusz Zdrowia podejmie działania zmierzające do przedłużenia umów i okresów rozliczeniowych. NFZ, po zmianie ustawy, nie będzie dokonywał – do końca czerwca 2021 r. – ostatecznego rozliczenia środków wypłaconych na podstawie OWU w ramach umów z 2020 r., dla których okres rozliczeniowy został przedłużony do 30 czerwca 2021 r., do czego zobowiązują Fundusz aktualne przepisy prawa. Oznacza to, że szpitale zyskają więcej czasu na rozliczenie tych umów.

Jednocześnie przypominamy, że powyższe zasady dotyczą umów zawartych przez szpitale z NFZ na 2020 r., dla których okres rozliczeniowy został przedłużony do 30 czerwca 2021 r. Świadczenia związane z gotowością do leczenia i leczeniem pacjentów z COVID-19 są finansowane z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, a nie z budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia.

źródło: nfz.gov.pl

Komisja ds NFZ będzie na bieżąco informować o postępie prac legislacyjnych w tej kwestii.

Pracownicy Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego – dr n. med. Tomasz Nowicki, adiunkt w Zakładzie Radiologii i dr n.med. Andrzej Hellmann, adiunkt w Katedrze Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Transplantacyjnej – pragną dotrzeć do jak najszerszego grona lekarzy i przy pomocy krótkiej, 10-minutowej ankiety zbadać stan wiedzy polskich lekarzy na temat skali TIRADS (Thyroid Imaging Reporting and Data System).

Badanie jest anonimowe a uzyskane wyniki będą opracowane w postaci publikacji naukowej oraz posłużą do przygotowania materiałów szkoleniowych i webinariów o klasyfikacji TIRADS celem rozpowszechnienia wiedzy o tym systemie.

Ankieta składa się z części metryczkowej i części dotyczącej samej klasyfikacji TIRADS.

Ankieta

Z zaangażowaniem dbali, żeby środki ochrony osobistej, których dramatycznie brakowało w Polsce na początku epidemii koronawirusa, trafiły do pracujących kolegów, praktyk i podmiotów medycznych. To nieprzespane noce, zmęczenie, czuwanie nad logistyką całej operacji, wdzięczność ale i pretensje niektórych kolegów. Ewa Siewierska-Chomeniuk i Arkadiusz Szycman otrzymali nagrodę Ministra Zdrowia „Za zasługi dla ochrony zdrowia” w 2020 roku. Dziś wspominają ten trudny dla wszystkich czas.  

 

Środki ochrony indywidualnej przekazane przez Kulczyk Foundation trafiały do siedziby OIL w Gdańsku, skąd przekazywane były  potrzebującym lekarzom 

 

Alicja Katarzyńska: Działania Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku od momentu ogłoszenia stanu epidemii w Polsce koncentrowały się na wsparciu lekarzy. Jakiego rodzaju to było wsparcie?

Arkadiusz Szycman: Na początku epidemii koronawirusa brakowało niemal wszystkiego. Począwszy od masek ochronnych, środków dezynfekcyjnych, po przyłbice i gogle. Wszyscy zrozumieli, że aby nie doszło do załamania naszego systemu ochrony zdrowia, musimy sobie wzajemnie pomóc. Na forach internetowych oraz w innych mediach zaczęły pojawiać się oferty darczyńców, ludzi dobrej woli. My jako Izba zdecydowaliśmy się pomóc zarówno udzielając bezpośredniego wsparcia poprzez zakup środków ochrony osobistej, ale i wsparcia w koordynacji pomocy, tak aby trafiała ona tam, gdzie była najbardziej potrzebna. Lista działań Izby jest długa. 

Ewa Siewierska-Chomeniuk: OIL w Gdańsku od momentu ogłoszenia epidemii ukierunkowana była na pomoc doraźną tym, którzy jej potrzebowali czyli podmiotom medycznym i praktykom indywidualnym, które nie przerwały przyjmowania pacjentów mimo ogłoszonej pandemii. Izba uruchomiła swoje środki finansowe oraz z rezerwy budżetowej, zorganizowano również zbiórkę pieniędzy na zakup środków do ochrony osobistej.


Dzięki darowiznom m.in Prezydium, Rady, Prezesa OIL w Gdańsku, ale też przede wszystkim Kulczyk Foundation do gdańskiej izby trafiły środki ochrony i pieniądze. Uczestniczyliście Państwo w przekazywaniu tych środków. Jak ta wymagająca logistycznie operacja przebiegła – jak widzą to Państwo teraz, z perspektywy czasu? Co było największym problemem? Jak to się udało „własnymi, lekarskim siłami” przeprowadzić?

Arkadiusz Szycman: Decyzją Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku zarówno ja, jaki dr Ewa Siewierska-Chomeniuk zostaliśmy koordynatorami akcji dystrybucji środków ochrony osobistej wśród placówek medycznych. Koleżanka Siewierska-Chomeniuk była odpowiedzialna za lekarzy dentystów, ja za lekarzy, szpitale i inne podmioty medyczne. Muszę przyznać, że patrząc z perspektywy czasu to mam świadomość, że inaczej widzieliśmy tę akcję na samym jej początku, a czym innym okazała się w trakcie. Początkowo mieliśmy koordynować i łączyć darczyńców z potrzebującymi. Ostatecznie staraliśmy się udzielać wsparcia wszystkim, którzy takiej pomocy potrzebowali i nie ograniczało się to jedynie do środków ochrony osobistej. Codziennie pojawiały się nowe problemy, które staraliśmy się rozwiązywać. Ostatecznie realizowaliśmy jedenaście różnego rodzaju form pomocy (m. in. pomoc lekarzom seniorom, lekarzom stażystom, pomoc prawna, pomoc psychologiczna, akcja informacyjna, baza mieszkań, wsparcie ubezpieczycieli itd). Pomogło nam bardzo wielu darczyńców, ale największą ilość środków ochrony osobistej uzyskaliśmy od Kulczyk Foundation poprzez Fundację Lekarze Lekarzom. Było to 92 tysięcy masek FFP2, 62 tysięcy maseczek chirurgicznych, 6,1 tysięcy kombinezonów, 6 tysiecy par gogli, 6,1 tysiecy przyłbic o łącznej wartości 1 mln 266 tysiecy złotych. Dodając do tego środki przekazane przez OIL w Gdańsku i innych darczyńców rozdysponowaliśmy środki ochrony osobistej o wartości ok. 1,4 mln złotych. Było to dla nas niebywałe przedsięwzięcie logistyczne. Tym większe, że musieliśmy się go podjąć z dnia na dzień, bez żadnego przygotowania. Udało się to dzięki ogromnemu zaangażowaniu pracowników Biura Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku, Delegatur Izby, wsparciu studentów Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz koleżanek i kolegów, członków Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku. Serdecznie im wszystkim za to dziękuję. Wymagało to niejednokrotnie pracy od rana do późnego wieczora oraz w weekendy. Dzięki temu mogliśmy udzielić wsparcia 28 szpitalom, 117 Niepublicznym oraz Samodzielnym Publicznym Zakładom Opieki Zdrowotnej, 410 Praktykom Stomatologicznym, 141 Indywidualnym Specjalistycznym Praktykom Lekarskim oraz 11 innym Podmiotom Medycznym (głównie Hospicjom oraz Zakładom Opiekuńczo-Leczniczym). Z pewnością wiele tych działań można było wykonać lepiej, jednak biorąc pod uwagę skalę wydarzenia oraz brak możliwości przygotowania się do niego, uważam, że akcję pomocy należy uznać za udaną.

 

 

Ewa Siewierska-Chomeniuk, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku: Było trudno, ale było także wiele podziękowań i wyrazów wdzięczności oraz uznania za pomoc i wsparcie udzielone w tym trudnym czasie.

 

Ewa Siewierska-Chomeniuk: Najgorsze było to, że właściwie każdego dnia nie było wiadomo, ile czego przyjdzie, jakie będzie zapotrzebowanie i na co. To były informacje, które napływały do izby bez przerwy, ten stan zapotrzebowania zmieniał się nieraz kilkanaście razy w ciągu dnia i cały czas przychodziły maile od lekarzy dotyczące ich potrzeb. Ciężko było siedzieć po nocach, po całym dniu pracy na przykład, i wklepywać 140 maili do tabelek: ile czego przyszło, skąd, dla kogo. Wszystko musiało się zgadzać, wszystko było dokładnie policzone, przejrzyste i zgodne ze stanem faktycznym. 

 

Pieniądze były też zbierane na miejsca noclegowe dla lekarzy, czy była taka potrzeba?

Arkadiusz Szycman: Zbieraliśmy informacje na temat dostępnych miejsc noclegowych dla lekarzy i lekarzy dentystów, którzy po pracy z pacjentami zarażonymi lub potencjalnie zarażonymi mogliby mieć obawy przed powrotem do własnych domów, gdzie narażaliby członków rodzin na kontakt z wirusem. Na ten cel zbieraliśmy również środki finansowe. Na szczęście nie było zbyt wielu koleżanek i kolegów, którzy takiego wsparcia potrzebowali, jednak kilka mieszkań oraz pokoi hotelowych zostało wykorzystanych. Pozostałe, niewykorzystane środki finansowe, zostały przekazane na zakup środków ochrony osobistej.

Ewa Siewierska-Chomeniuk: Początkowo była taka potrzeba, gdyż lekarze rzeczywiście zgłaszali zainteresowanie tego typu pomocą i zorganizowaliśmy taką bazę miejsc noclegowych dla lekarzy, którzy chcieli się izolować od swoich rodzin po pracy z pacjentami z Covid-19. 

 

 

Odznaka ma kształt pięcioboku foremnego o szerokości 25 mm z wycięciem trójkątnym na każdym rogu pięcioboku. W wersji z roku 1986 wykonana jest z metalu w kolorze żółtym, w wersji 2003 – złotym.

 

Jak reagowali lekarze na działania Izby? Byli wdzięczni, wspierali, pomagali czy były też stresy i nieprzyjemności?

Arkadiusz Szycman: Sytuacja pandemiczna w kraju powodowała, że wszystkim nam towarzyszyły ogromne emocje. Było to widać również w reakcjach koleżanek i kolegów. Spotykaliśmy się ze skrajnymi reakcjami – od ogromnych podziękowań i wyrazów wdzięczności, po agresywne słowa krytyki. Chociaż każdemu z nas trudno było czasami zapanować nad emocjami, to jednak w pamięci pozostają przede wszystkim miłe słowa wsparcia, podziękowania (te oficjalne oraz nieoficjalne), a także prezenty takie jak np. wiejskie jajka:)

Ewa Siewierska-Chomeniuk: Była to praca bardzo stresująca i wymagająca, z góry było wiadomo że wszystkich się nie zadowoli. Nie wszyscy lekarze zgłaszali się w ustalonych wcześniej terminach, to komplikowało nam pracę, pewnie nie zdawali sobie sprawy, jak to zaburzało cały ten proces. Oczywiście nie wszyscy byli zadowoleni z takiej pomocy i niektórym puszczały nerwy, obudziły się emocje, które nie powinny zaistnieć. Ale było także wiele podziękowań i wyrazów wdzięczności oraz uznania za pomoc i wsparcie udzielone w tym trudnym czasie.


Dlaczego zdecydowaliście się Państwo na udział w tej akcji? Jak udało się pogodzić obowiązki zawodowe z takim czasochłonnym zaangażowaniem?

 

Arkadiusz Szycman, zastępca sekretarza Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku: Miałem świadomość, że jest to czas, kiedy wszyscy musimy zacząć sobie wzajemnie pomagać, tak aby przetrwać ten kryzys.

 

Arkadiusz Szycman: Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie. W momencie kiedy na dwa dni przed egzaminem specjalizacyjnym dowiedziałem się o jego odwołaniu, w Polsce epidemia dopiero nabierała rozpędu, a sytuacja zmieniała się z dnia na dzień. Placówki medyczne ograniczały swoją pracę do niezbędnego minimum. Miałem świadomość, że jest to czas, kiedy wszyscy musimy zacząć sobie wzajemnie pomagać, tak aby przetrwać ten kryzys. Naturalnym było dla mnie skierowanie kroków do Izby i pomaganie tym, którzy będą tego potrzebowali. W kolejnych dniach i tygodniach wszystko zaczęło dziać się lawinowo, a pracy w Izbie było tyle, że pochłonęła ona znaczną część mojego życia zawodowego i prywatnego. Dziękuję przy tej okazji mojej żonie za wyrozumiałość i pomoc, ponieważ i ona brała udział w przygotowywaniu środków ochrony osobistej dla placówek medycznych. Akcja pomocy zainicjowana w marcu 2020 roku, zakończyła się pod koniec lipca. Ostatecznie, przy wsparciu wszystkich osób dobrej woli, udało się zakończyć z sukcesem całą akcję, a mi zdać egzamin specjalizacyjny w czerwcu, kiedy wznowiono sesję egzaminacyjną.

Ewa Siewierska-Chomeniuk: Pracuję w samorządzie od wielu lat i uważałam, że jeśli jest potrzeba i są możliwości to należy przyjść  z pomocą koleżankom i kolegom, którzy tego potrzebują. To był po prostu impuls, naturalny dla mnie odruch, sytuacja była przecież wyjątkowa, dramatyczna. Nie wiedzieliśmy, jak to wszystko się potoczy, ale wielu lekarzy nie przerywało pracy mimo obaw o zdrowie, życie, swoje i pacjentów. Nie zostawili pacjentów i potrzebowali środków ochrony osobistej, żeby pracować w miarę normalnie. Na szczęście dało się to pogodzić z pracą zawodową i z życiem rodzinnym, chociaż momentami nie było to łatwe.

Fot. Materiały prasowe OIL w Gdańsku

Odznaka honorowa „Za zasługi dla ochrony zdrowia”, to jednostopniowe resortowe odznaczenie cywilne nadawane przez Ministra Zdrowia. Odznakę nadaje się m.in. za wprowadzanie postępu w metodach diagnostycznych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych, za ochronę zdrowia ludności, poprawę warunków zdrowotnych i higienicznych, profilaktykę, promocję zdrowia i oświaty zdrowotnej, kształcenie lub podnoszenie kwalifikacji pracowników ochrony zdrowia, wybitne osiągnięcia i nienaganną pracę w resorcie zdrowia, wdrażanie i usprawnianie metod pracy w jednostkach ochrony zdrowia.

Odznaka ma kształt pięcioboku foremnego o szerokości 25 mm z wycięciem trójkątnym na każdym rogu pięcioboku. W wersji z roku 1986 wykonana jest z metalu w kolorze żółtym, w wersji 2003 – złotym. Na licowej stronie w pięciobok oksydowany w kolorze czerwonym wpisane jest koło. W środku koła na tle oksydowanym w kolorze czarnym jest umieszczony symbol służby zdrowia – laska Eskulapa. Wokół koła na tym samym tle znajduje się napis ZA ZASŁUGI DLA OCHRONY ZDROWIA. Brzegi pięcioboku, obwód koła, laska Eskulapa oraz napis są w kolorze złotym. Odwrotna strona odznaki jest gładka z zapięciem agrafkowym. Odznakę nosi się na prawej stronie piersi.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Przekroczyliśmy właśnie liczbę miliona osób zaszczepionych przeciw COVID-19 obiema dawkami – pochwalił się 25 lutego szef Kancelarii Premiera, pełnomocnik rządu ds. programu szczepień, Michał Dworczyk. Wiadomości TVP z kolei pod koniec lutego przedstawiły Polskę jako lidera – no dobrze, jednego z liderów – „wyścigu szczepień”. Nie, nie w Europie. Na świecie.

Polska ma, oczywiście, powody do względnego zadowolenia. Wśród krajów Unii Europejskiej, jeśli chodzi o państwa duże (powyżej 10 mln mieszkańców), rzeczywiście jesteśmy liderem, ze wskaźnikiem 7,9 zużytych dawek szczepionki na stu mieszkańców (Our World in Data, stan na 24 lutego). Wyprzedzają nas, co prawda, niewielkie państwa UE, takie jak Malta, Dania i Islandia, ale Polska z kolei ma wyraźną przewagę nad Hiszpanią, Niemcami, Włochami i Francją. Przynajmniej jedną dawkę szczepionki otrzymało do tej pory nieco ponad 5 proc. populacji – tu również dzierżymy palmę pierwszeństwa wśród dużych krajów wspólnoty.

Punkt odniesienia jest ważny, bo UE, generalnie, ze szczepieniami radzi sobie źle i pozostaje daleko w tyle za Izraelem (światowym liderem szczepień) i Wielką Brytanią, która Unię Europejską wyprzedza o kilka długości. Unijne problemy to efekt przede wszystkim niedostatecznej i odbiegającej od zapowiedzi podaży szczepionek – koncerny farmaceutyczne tną i przesuwają dostawy, ku frustracji i rozczarowaniu krajów członkowskich i przy dość bezsilnej postawie Komisji Europejskiej. Przywódcy unijni zastanawiają się, jak rozwiązać problem dostaw – w tej chwili wszystkie nadzieje skupiają się na nowych szczepionkach, z których przynajmniej jedna (J&J) ma szansę być dopuszczona na rynek europejski jeszcze w marcu.

Problemy z dostawami odbijają się też na polskim programie szczepień. Wielkim wyrzutem sumienia dla decydentów powinno być szczepienie grupy zero – praktycznie zawieszone, jeśli chodzi o pierwsze dawki, od drugiej dekady stycznia (choć oficjalnie – dopiero od połowy lutego). Ma ruszyć 7 marca, preparatem AstraZeneca, bo szczepionki Pfizera i Moderny są przeznaczone dla seniorów 70+.

Kolejnym problemem jest zerwanie kalendarza z terminami szczepień – duża część punktów szczepień rozpisywała terminy od poniedziałku do piątku. W tej chwili Agencja Rezerw Strategicznych (jeszcze niedawno – Agencja Rezerw Materiałowych) nie tylko rekomenduje, ale wręcz żąda, by szczepienia były realizowane od środy do piątku, gdyż ani na poniedziałek, ani nawet na wtorek nie ma możliwości zagwarantowania dostaw szczepionek. To z kolei w ogromny sposób dezorganizuje pracę poradni POZ.

Dlatego lekarze podstawowej opieki zdrowotnej uważają, że jeśli rząd chwali się sukcesem szczepień, nie powinien zapominać, jakim kosztem ten sukces jest osiągany. I że jest możliwy dzięki determinacji i poczuciu misji lekarzy. – Chaos to najłagodniejsze określenie tego, co się wiąże z organizacją dostaw szczepionek do wielu punktów szczepień. Od kilku tygodni nie mamy dostaw w poniedziałki, a czasem i we wtorki. Ponadto nie otrzymujemy informacji o kolejnych terminach dostawy. Np. we wtorek wieczorem nie wiem jeszcze, o której godzinie w środę szczepionki dotrą do przychodni. A przecież pacjentów trzeba umówić na konkretną godzinę. I to tych, których wcześniej już przesunęliśmy z poprzedniego dnia. W rezultacie w mojej przychodni panie rejestratorki i pielęgniarka zajmują się niemal wyłącznie grafikami szczepień i – co się z tym wiąże – przekładaniem wizyt wszystkich innych pacjentów. Praca całej przychodni jest zdezorganizowana. Jeśli jeszcze nie rezygnujemy z udziału w programie szczepień, to wyłącznie z poczucia odpowiedzialności za walkę z pandemią i w trosce o naszych pacjentów. Dla nich to robimy. Zwłaszcza starsi ludzie są nam wdzięczni, że mogą się zaszczepić w pobliżu domu, że nie muszą jeździć do odległych punktów. Ale też oni są najbardziej zaniepokojeni i zestresowani zmianami terminów – komentowała pod koniec lutego Joanna Szeląg z Porozumienia Zielonogórskiego.

Małgorzata Solecka  

 

W ciągu miesiąca przeciw Covid-19 zaszczepiono ponad 134,5 tys. lekarzy, blisko 22 tys. lekarzy dentystów i ponad 144,3 tys. pielęgniarek i pielęgniarzy – wynika z zestawienia Ministerstwa Zdrowia.

Resort 27 stycznia podsumował pierwszy miesiąc szczepień w etapie zerowym, w którym zaszczepionych ma zostać ponad milion osób, personelu medycznego i niemedycznego ochrony zdrowia. Od 27 grudnia do 26 stycznia zaszczepiono: 144 315 pielęgniarek i pielęgniarzy, 134 507 lekarzy, 21 849 dentystów, 17 689 położnych, 14 078 farmaceutów, 8 434 diagnostów laboratoryjnych i 55 felczerów.

Te dane pokazują, przede wszystkim, że w ciągu miesiąca dokonał się prawdziwy przełom w podejściu do szczepień przeciw Covid-19. O ile jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia duża część medyków – jak wynikało z przeprowadzonych badań ankietowych, ale też nikłego odzewu w pierwszych dwóch terminach zapisów na szczepienia, nie była przekonana, czy (i jeśli ewentualnie tak, to kiedy) się zaszczepi, w styczniu (Ministerstwo Zdrowia wydłużyło termin zgłoszeń do 14 stycznia) listy chętnych do szczepień zapełniały się błyskawicznie. Wystarczy spojrzeć na odsetek zaszczepionych, przynajmniej jedną dawką (na razie), lekarzy i lekarzy dentystów: PWZ posiada, według rejestrów NIL, 142,3 tysiąca lekarzy i 38,4 tysiąca dentystów.

O ile wskaźnik wyszczepialności dla lekarzy już przekroczył 90 proc., wśród lekarzy dentystów jest wyraźnie niższy. Ale wcale nie dlatego, że lekarze dentyści nie wierzą w szczepienia czy nie chcą się szczepić! Etap zerowy dwukrotnie w styczniu został zatrzymany lub spowolniony – z powodu zmniejszonych dostaw szczepionek Pfizera i BioNTech, opóźnień w dostawie szczepionek Moderny. Najpierw całkowicie zawieszono etap zerowy od 18 stycznia (szpitale węzłowe dostały szczepionki tylko na drugą dawkę), w kolejnym tygodniu szczepienia teoretycznie ruszyły, ale w praktyce dla osób uprawnionych w etapie zero, czekających na pierwsze dawki, zwłaszcza niezatrudnionych w szpitalach węzłowych szczepionek nadal nie było. Rząd obiecuje, że do końca lutego wszyscy uprawnieni z etapu zero, do którego zakwalifikowano personel medyczny i niemedyczny podmiotów leczniczych, w tym lekarzy, dentystów, pielęgniarki, położne, farmaceutów, diagnostów laboratoryjnych, felczerów, nauczycieli akademickich zatrudnionych w uczelni medycznej oraz doktorantów i studentów tej uczelni (nie wszystkich), jak również personel jednostek pomocy społecznej oraz rodziców wcześniaków, zostaną zaszczepieni.

Rząd nie chce jednak wstrzymywać i tak zakrojonych na razie na niewielką skalę szczepień najstarszych Polaków – od 25 lutego mogą się szczepić osoby powyżej 70 roku życia i dla wielu z nich nie wystarczyło terminów, ściśle powiązanych z liczbą dawek potwierdzonych przez producentów szczepionek. To, czy pojawią się – jeszcze na luty i marzec – nowe terminy (na które rejestrowani będą najstarsi seniorzy w pierwszej kolejności), uzależnione jest od kolejnych decyzji EMA. Europejska Agencja Leków 29 stycznia ma bowiem zaopiniować dopuszczenie do obrotu na terenie UE szczepionki koncernu Astra Zeneca. Wiadomo jednak, że i ten producent dostarczy w pierwszym kwartale mniej niż połowę wstępnie obiecanych dostaw.

Polska w sumie zamówiła 87 mln szczepionek, na które składa się pula 62 mln dawek z pięciu firm (Astra Zeneca, CureVac, Johnson&Johnson, Moderna oraz Pfizer/BioNTech) ujęta w Narodowym Programie Szczepień oraz dodatkowe 25 mln dawek, które mają być dostarczane do Polski od II kwartału 2021 roku. Rząd nie wyklucza jednocześnie dokupienia szczepionek poza mechanizmem unijnym, jeśli byłaby gwarancja, że pojawią się one wcześniej niż te, które przysługują Polsce w ramach unijnego kontyngentu (szanse na to jednak są bardzo ograniczone).

Małgorzata Solecka  

Szczepienia przeciw Covid-19 dla uprawnionego personelu medycznego w każdym punkcie szczepień na terenie kraju

W odpowiedzi na Apel Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 19 stycznia 2021 r., Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że personel medyczny uprawniony do szczepień przeciwko Covid19 w ramach grupy „0” może w dowolnym terminie skorzystać z możliwości zaszczepienie się w każdym punkcie szczepień na terenie kraju. W związku z powyższym, osoby, które dotychczas nie skorzystały z możliwości zaszczepienia się mogą zapisać się na szczepienie w wybranym przez siebie punkcie szczepień i zarezerwować wolny termin.

-->