Rynek suplementów diety rośnie w kosmicznym tempie – w 2017 roku jego wartość przekroczyła 4 mld zł, a producenci wprowadzili do sprzedaży ponad 15 tysięcy nowych produktów. Więcej niż przez poprzednie dziewięć lat… łącznie.

Polacy chętnie sięgają po suplementy diety. Jak wynika z prezentowanego jeszcze przed wakacjami raportu przygotowanego przez zespół naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi co drugi Polak jest przekonany, że  suplementy diety są bezpieczne dla zdrowia – nic dziwnego, że kupują rocznie ponad 240 milionów opakowań. Więcej niż co trzeci kupujący robi to, bo jest przekonany że zażywając suplementy uzupełnia niedobory cennych witamin i mikroelementów. – Co dziesiąta osoba przyjmująca suplementy wierzy, że one leczą – mówił podczas prezentacji Jakub Dorożyński, jeden z współautorów raportu. 6 proc. uczestników badania uznało, że przyjmowanie suplementów jest „bezpieczniejsze i łatwiejsze” niż zażywanie leków.

Najczęściej, jak wyliczał prof. Przemysław Kardas, szef zespołu badawczego, wskazywano na podrażnienia przewodu pokarmowego, zaburzenia stanu psychicznego, reakcje skórne i działania ze strony układu sercowo-naczyniowego. Tymczasem jednym z głównych problemów do rozwiązania w zakresie suplementów i ich ekspansji jest brak systemu zgłaszania działań niepożądanych. Zdaniem specjalistów konieczna jest taka zmiana przepisów, by konsumenci mieli możliwość raportowania ewentualnych działań niepożądanych.

A suplementy mają działania niepożądane. Najbardziej oczywista wydaje się możliwość wchodzenia w reakcje z przyjmowanymi lekami. Są jednak i mniej oczywiste. – Tran u dzieci stosowany jest przez rodziców dla zwiększenia odporności, choć nie ma na to działanie przekonujących dowodów. Tymczasem po jego zastosowaniu wzrasta ryzyko krwawień podczas zabiegów operacyjnych – tłumaczył dziennikarzom wiceminister zdrowia, Marcin Czech.

Działania niepożądane mogą też wynikać wręcz z działalności przestępczej – w chińskim preparacie na odchudzanie odkryto narkotyki. W innych preparatach – substancje czynne, których w ogóle nie powinno tam być. Kontrola preparatów witaminowych wykazała, że część z nich miała mniejszą zawartość potrzebnych witamin – w jednym przypadku nawet cztery razy mniejszą, niż podawał producent. W innych preparatach wykryto dawkę dwukrotnie większą od dopuszczalnej normy.

Dlatego eksperci apelują o zmianę przepisów. Ich zdaniem producenci suplementów, zwłaszcza tych, które są sprzedawane w aptekach, powinni mieć obowiązek częstszego badania swoich produktów.  

Małgorzata Solecka 

Możliwość komentowania jest wyłączona.