7 proc. PKB na zdrowie, program Profilaktyka 40+ oraz zniesienie limitów u specjalistów – to tylko niektóre propozycje Polskiego Ładu dotyczące ochrony zdrowia. Jakie zmiany przewiduje nowy program Zjednoczonej Prawicy w celu poprawy ochrony zdrowia Polaków? Część brzmi znajomo, bo po analizie zapowiedzi widać, że to niespełnione – ciągle – a już dawno złożone obietnice.

Polski Ład (Nowy Ład) to nowy dokument programowy PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia. – To czas na kolejny przełom. Czas na Polski Ład – kompleksową strategię przezwyciężenia skutków pandemii. To nasz plan gospodarczej odbudowy. I nowa nadzieja na dobrą przyszłość – głosi dokument, pod którym w połowie maja podpisy złożyli, między innymi, szefowie partii tworzących Zjednoczoną Prawicę. To jednak nie znaczy, że wszyscy w równym stopniu są przekonani co do wszystkich zapisów tego dokumentu. Również w kwestiach najbardziej fundamentalnych.

Jednym z kluczowych punktów Polskiego Ładu w ochronie zdrowia – ale nie tylko – jest kwestia zwiększenia finansowania. Premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedzieli, że już w 2023 roku (czyli rok wcześniej niż przewiduje obowiązująca ustawa) Polska osiągnie 6 proc. PKB na zdrowie, a do 2027 roku osiągniemy poziom 7 proc. PKB wydatków publicznych na ochronę zdrowia.

Prawo i Sprawiedliwość podtrzymuje narrację o historycznym wzroście nakładów na zdrowie w ciągu ostatnich pięciu lat. Według polityków partii rządzącej w 2016 roku wydawaliśmy 4,46 proc. PKB na zdrowie, w 2021 roku wydamy 5,3 proc. Wzrost robi wrażenie… ale dane są nieprawdziwe. Po pierwsze, według Narodowego Rachunku Zdrowia, publikowanego przez GUS, w 2016 roku wydatki publiczne na zdrowie wyniosły nie 4,46 proc. PKB, a 4,55 proc. Po drugie – ważniejsze – 5,3 proc. PKB, pokazywane na slajdach towarzyszących prezentacji Polskiego Ładu, jest oparte na metodologii N-2, czyli odnosi się do PKB z 2019 roku. Ponieważ w 2020 roku zaliczyliśmy recesję, prawdopodobnie w 2021 roku PKB niewiele przekroczy PKB z 2019 roku – ale dziś, patrząc po danych makroekonomicznych można założyć, że jednak będzie wyższe. Co ważniejsze jednak, gdyby odnieść wydatki publiczne na zdrowie z 2016 roku (niemal 84,6 mld zł) do PKB z 2014 roku (zgodnie z metodologią N-2), okazałoby się, że to nie „tylko” 4,55 proc., czy nawet 4,46 proc., ale „aż” 4,92 proc. Zastosowanie tej samej metodologii pokazuje to, co jest wiedzą powszechną, choć nieakceptowaną przez rządzących: wzrost nakładów na zdrowie, liczony w dziesiątkach miliardów złotych, jest w ogromnym stopniu pochodną wzrostu PKB i – częściowo – inflacji. Realny, choć absolutnie niewystarczający wzrost wyniósł na przestrzeni ostatnich pięciu lat nie bez mała jeden punkt procentowy, ale… zapewne ok. 0,2-0,3 punktu procentowego.

Jeśli więc w następnych sześciu latach wzrost miałby wynieść ok. 2 p. proc. PKB (licząc, że w 2021 roku realny wskaźnik wyniesie ok. 5,1 proc. PKB), musi być uruchomiony potężny strumień nowych środków. Skąd? Ze wzrostu składki zdrowotnej, czy też – podwyżki podatków. I taka operacja została wpisana w Polski Ład. Po pierwsze, 9 proc. składka zdrowotna przestanie być odpisywana od podatku (w tej chwili odpisujemy 7,75 proc.). Po drugie, ma być liniowa – tak dla osób pracujących na etacie, jak i przedsiębiorców a także zatrudnionych na umowach zlecenie (umowy o dzieło pozostaną, prawdopodobnie, nieoskładkowane, ale już w tej chwili ich podpisywanie jest mocno ograniczone przepisami a ZUS ma narzędzia kontrolne). PiS obiecuje jednocześnie, że operacja zwiększenia składki zdrowotnej nie dotknie tych, którzy zarabiają najmniej  bo zostanie zwiększona, i to znacząco, do 30 tys. zł, kwota wolna od podatku. Tyle, że to nie do końca prawda: np. emeryci czy renciści, korzystający z ulgi na zakup leków, co prawda podatku nie zapłacą, ale będą musieli płacić 9-procentową składkę, tracąc jednocześnie prawo do odpisu ulgi od podatku (bo nie będą mieli od czego odpisać).

Składka liniowa dla przedsiębiorców wywołuje gwałtowne emocje, które już kilka dni po prezentacji Polskiego Ładu udzieliły się również wicepremierowi Jarosławowi Gowinowi. Polityk zaprosił przedsiębiorców do konsultacji publicznych założeń nowego programu – a opinia na temat zastąpienia ryczałtowej (trzeba przyznać – niezbyt okazałej) składki zdrowotnej składką liniową, proporcjonalną do dochodu, zapewne nie będzie pozytywna. Zresztą wielu ekspertów, również tych, którzy od lat podkreślali konieczność bardziej solidarnego i sprawiedliwego obciążania składką wszystkich grup ubezpieczonych zwracają uwagę na niekonsekwencję: zmiany nie będą dotyczyć wszystkich (nikt nie wspomniał nawet o zmianach w zasadach opłacania składki przez ubezpieczonych w KRUS), a dla przedsiębiorców mają być gwałtowne i dotkliwe.

Na co będą wydawane dodatkowe środki? Tu zapowiedzi jest wiele – a część z nich również może budzić kontrowersje. Choćby dlatego, że znamy je już z wcześniejszych, niewdrożonych, zapowiedzi. Przykład? Program badań profilaktycznych dla osób powyżej 40 roku życia. Mówił o nim już dobre dwa lata temu, jeszcze przed pandemią, minister Łukasz Szumowski. Profilaktyka 40+ na razie pozostaje hasłem – jednym z pomysłów jest włączenie do programu lekarzy medycyny pracy, innym – danie możliwości realizowania badań poza POZ, również w placówkach prywatnych, na podstawie bonu (e-skierowania) z Internetowego Konta Pacjenta. Jakie będą stawki za badania? Nie wiadomo.

Kolejne rozwiązanie proponowane w Nowym Ładzie ma skrócić kolejki do specjalistów. Rozszerzona ma zostać opieka ambulatoryjna i zniesione limity przyjęć u specjalistów we wszystkich dziedzinach medycyny, także u pacjentów poniżej 18. roku życia. To już sprzedawanie dwa razy tych samych jabłek – świadczenia u pacjentów poniżej 18. roku życia są nielimitowane na podstawie ustawy o Funduszu Medycznym. Są, czy też mają być, bo stosunkowo niedawno NFZ nowelizował plan finansowy uwzględniając wydatki na ten cel. Im dalej w las, w sprawie znoszenia limitów do specjalistów, tym ciemniej. Pod koniec maja można było już usłyszeć, że owo znoszenie limitów będzie mieć ograniczony zasięg. Poza wszystkim – podstawowym ograniczeniem jest skończona liczba specjalistów i ich ograniczone możliwości zajęcia się wszystkimi chętnymi pacjentami.

Polski Ład to również oferta dla kadr medycznych. Jest mowa o podwyższaniu minimalnego wynagrodzenia pracowników medycznych (ale przy okazji uchwalonej 28 maja nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu rząd nie zgodził się na wpisanie do ustawy mechanizmu, gwarantującego coroczny wzrost wskaźników pracy dla wszystkich grup zawodowych). Politycy zapowiadają zwiększanie wynagrodzeń młodych lekarzy, w szczególności w dziedzinach priorytetowych. Mowa jest również o wprowadzeniu kredytów na studia niestacjonarne oraz stypendiów na studia medyczne i specjalizacje (które byłyby umarzane po odpracowaniu przez określoną liczbę lat w publicznym systemie ochrony zdrowia).

Polski Ład przewiduje również obudowanie systemu ochrony zdrowia licznymi funduszami i agencjami. Oprócz Funduszu Medycznego, powołanego w ubiegłym roku na mocy ustawy, mają powstać Fundusz Modernizacji Szpitali (zapowiadany już dwa, trzy lata temu) i Agencja Rozwoju Szpitali. Te dwie ostatnie instytucje wpisują się w zapowiadaną przez resort zdrowia reformę (kolejną, po sieci szpitali wprowadzonej w 2017 roku, o której PiS raczej nie chce już pamiętać) szpitalnictwa. Agencja Rozwoju Szpitali ma odpowiadać m.in. za opracowanie programów optymalizacyjnych i modernizacyjnych, a także monitorowanie wdrażanych programów, ewentualne zmiany w procesach rozwoju, modernizacji i restrukturyzacji, a także analizę ich efektów.

Głównym elementem reformy sieci szpitali ma być wprowadzenie obowiązkowego monitorowania jakości klinicznej obsługi pacjenta i efektywności zarządzania. Ważnym elementem zmiany będzie też ustawa o jakości, która – jak zapowiadają autorzy Polskiego Ładu – pozwoli na każdym poziomie systemu ochrony zdrowia zaimplementować mechanizmy akredytacji i monitorowania jakości.

Nowy Polski Ład zakłada też rozbudowanie prowadzonej dotychczas pilotażowo Krajowej Sieci Onkologicznej a także budowę Krajowej Sieci Kardiologicznej.

Małgorzata Solecka 

Możliwość komentowania została wyłączona.