Z zaangażowaniem dbali, żeby środki ochrony osobistej, których dramatycznie brakowało w Polsce na początku epidemii koronawirusa, trafiły do pracujących kolegów, praktyk i podmiotów medycznych. To nieprzespane noce, zmęczenie, czuwanie nad logistyką całej operacji, wdzięczność ale i pretensje niektórych kolegów. Ewa Siewierska-Chomeniuk i Arkadiusz Szycman otrzymali nagrodę Ministra Zdrowia „Za zasługi dla ochrony zdrowia” w 2020 roku. Dziś wspominają ten trudny dla wszystkich czas.  

 

Środki ochrony indywidualnej przekazane przez Kulczyk Foundation trafiały do siedziby OIL w Gdańsku, skąd przekazywane były  potrzebującym lekarzom 

 

Alicja Katarzyńska: Działania Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku od momentu ogłoszenia stanu epidemii w Polsce koncentrowały się na wsparciu lekarzy. Jakiego rodzaju to było wsparcie?

Arkadiusz Szycman: Na początku epidemii koronawirusa brakowało niemal wszystkiego. Począwszy od masek ochronnych, środków dezynfekcyjnych, po przyłbice i gogle. Wszyscy zrozumieli, że aby nie doszło do załamania naszego systemu ochrony zdrowia, musimy sobie wzajemnie pomóc. Na forach internetowych oraz w innych mediach zaczęły pojawiać się oferty darczyńców, ludzi dobrej woli. My jako Izba zdecydowaliśmy się pomóc zarówno udzielając bezpośredniego wsparcia poprzez zakup środków ochrony osobistej, ale i wsparcia w koordynacji pomocy, tak aby trafiała ona tam, gdzie była najbardziej potrzebna. Lista działań Izby jest długa. 

Ewa Siewierska-Chomeniuk: OIL w Gdańsku od momentu ogłoszenia epidemii ukierunkowana była na pomoc doraźną tym, którzy jej potrzebowali czyli podmiotom medycznym i praktykom indywidualnym, które nie przerwały przyjmowania pacjentów mimo ogłoszonej pandemii. Izba uruchomiła swoje środki finansowe oraz z rezerwy budżetowej, zorganizowano również zbiórkę pieniędzy na zakup środków do ochrony osobistej.


Dzięki darowiznom m.in Prezydium, Rady, Prezesa OIL w Gdańsku, ale też przede wszystkim Kulczyk Foundation do gdańskiej izby trafiły środki ochrony i pieniądze. Uczestniczyliście Państwo w przekazywaniu tych środków. Jak ta wymagająca logistycznie operacja przebiegła – jak widzą to Państwo teraz, z perspektywy czasu? Co było największym problemem? Jak to się udało „własnymi, lekarskim siłami” przeprowadzić?

Arkadiusz Szycman: Decyzją Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku zarówno ja, jaki dr Ewa Siewierska-Chomeniuk zostaliśmy koordynatorami akcji dystrybucji środków ochrony osobistej wśród placówek medycznych. Koleżanka Siewierska-Chomeniuk była odpowiedzialna za lekarzy dentystów, ja za lekarzy, szpitale i inne podmioty medyczne. Muszę przyznać, że patrząc z perspektywy czasu to mam świadomość, że inaczej widzieliśmy tę akcję na samym jej początku, a czym innym okazała się w trakcie. Początkowo mieliśmy koordynować i łączyć darczyńców z potrzebującymi. Ostatecznie staraliśmy się udzielać wsparcia wszystkim, którzy takiej pomocy potrzebowali i nie ograniczało się to jedynie do środków ochrony osobistej. Codziennie pojawiały się nowe problemy, które staraliśmy się rozwiązywać. Ostatecznie realizowaliśmy jedenaście różnego rodzaju form pomocy (m. in. pomoc lekarzom seniorom, lekarzom stażystom, pomoc prawna, pomoc psychologiczna, akcja informacyjna, baza mieszkań, wsparcie ubezpieczycieli itd). Pomogło nam bardzo wielu darczyńców, ale największą ilość środków ochrony osobistej uzyskaliśmy od Kulczyk Foundation poprzez Fundację Lekarze Lekarzom. Było to 92 tysięcy masek FFP2, 62 tysięcy maseczek chirurgicznych, 6,1 tysięcy kombinezonów, 6 tysiecy par gogli, 6,1 tysiecy przyłbic o łącznej wartości 1 mln 266 tysiecy złotych. Dodając do tego środki przekazane przez OIL w Gdańsku i innych darczyńców rozdysponowaliśmy środki ochrony osobistej o wartości ok. 1,4 mln złotych. Było to dla nas niebywałe przedsięwzięcie logistyczne. Tym większe, że musieliśmy się go podjąć z dnia na dzień, bez żadnego przygotowania. Udało się to dzięki ogromnemu zaangażowaniu pracowników Biura Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku, Delegatur Izby, wsparciu studentów Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz koleżanek i kolegów, członków Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku. Serdecznie im wszystkim za to dziękuję. Wymagało to niejednokrotnie pracy od rana do późnego wieczora oraz w weekendy. Dzięki temu mogliśmy udzielić wsparcia 28 szpitalom, 117 Niepublicznym oraz Samodzielnym Publicznym Zakładom Opieki Zdrowotnej, 410 Praktykom Stomatologicznym, 141 Indywidualnym Specjalistycznym Praktykom Lekarskim oraz 11 innym Podmiotom Medycznym (głównie Hospicjom oraz Zakładom Opiekuńczo-Leczniczym). Z pewnością wiele tych działań można było wykonać lepiej, jednak biorąc pod uwagę skalę wydarzenia oraz brak możliwości przygotowania się do niego, uważam, że akcję pomocy należy uznać za udaną.

 

 

Ewa Siewierska-Chomeniuk, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku: Było trudno, ale było także wiele podziękowań i wyrazów wdzięczności oraz uznania za pomoc i wsparcie udzielone w tym trudnym czasie.

 

Ewa Siewierska-Chomeniuk: Najgorsze było to, że właściwie każdego dnia nie było wiadomo, ile czego przyjdzie, jakie będzie zapotrzebowanie i na co. To były informacje, które napływały do izby bez przerwy, ten stan zapotrzebowania zmieniał się nieraz kilkanaście razy w ciągu dnia i cały czas przychodziły maile od lekarzy dotyczące ich potrzeb. Ciężko było siedzieć po nocach, po całym dniu pracy na przykład, i wklepywać 140 maili do tabelek: ile czego przyszło, skąd, dla kogo. Wszystko musiało się zgadzać, wszystko było dokładnie policzone, przejrzyste i zgodne ze stanem faktycznym. 

 

Pieniądze były też zbierane na miejsca noclegowe dla lekarzy, czy była taka potrzeba?

Arkadiusz Szycman: Zbieraliśmy informacje na temat dostępnych miejsc noclegowych dla lekarzy i lekarzy dentystów, którzy po pracy z pacjentami zarażonymi lub potencjalnie zarażonymi mogliby mieć obawy przed powrotem do własnych domów, gdzie narażaliby członków rodzin na kontakt z wirusem. Na ten cel zbieraliśmy również środki finansowe. Na szczęście nie było zbyt wielu koleżanek i kolegów, którzy takiego wsparcia potrzebowali, jednak kilka mieszkań oraz pokoi hotelowych zostało wykorzystanych. Pozostałe, niewykorzystane środki finansowe, zostały przekazane na zakup środków ochrony osobistej.

Ewa Siewierska-Chomeniuk: Początkowo była taka potrzeba, gdyż lekarze rzeczywiście zgłaszali zainteresowanie tego typu pomocą i zorganizowaliśmy taką bazę miejsc noclegowych dla lekarzy, którzy chcieli się izolować od swoich rodzin po pracy z pacjentami z Covid-19. 

 

 

Odznaka ma kształt pięcioboku foremnego o szerokości 25 mm z wycięciem trójkątnym na każdym rogu pięcioboku. W wersji z roku 1986 wykonana jest z metalu w kolorze żółtym, w wersji 2003 – złotym.

 

Jak reagowali lekarze na działania Izby? Byli wdzięczni, wspierali, pomagali czy były też stresy i nieprzyjemności?

Arkadiusz Szycman: Sytuacja pandemiczna w kraju powodowała, że wszystkim nam towarzyszyły ogromne emocje. Było to widać również w reakcjach koleżanek i kolegów. Spotykaliśmy się ze skrajnymi reakcjami – od ogromnych podziękowań i wyrazów wdzięczności, po agresywne słowa krytyki. Chociaż każdemu z nas trudno było czasami zapanować nad emocjami, to jednak w pamięci pozostają przede wszystkim miłe słowa wsparcia, podziękowania (te oficjalne oraz nieoficjalne), a także prezenty takie jak np. wiejskie jajka:)

Ewa Siewierska-Chomeniuk: Była to praca bardzo stresująca i wymagająca, z góry było wiadomo że wszystkich się nie zadowoli. Nie wszyscy lekarze zgłaszali się w ustalonych wcześniej terminach, to komplikowało nam pracę, pewnie nie zdawali sobie sprawy, jak to zaburzało cały ten proces. Oczywiście nie wszyscy byli zadowoleni z takiej pomocy i niektórym puszczały nerwy, obudziły się emocje, które nie powinny zaistnieć. Ale było także wiele podziękowań i wyrazów wdzięczności oraz uznania za pomoc i wsparcie udzielone w tym trudnym czasie.


Dlaczego zdecydowaliście się Państwo na udział w tej akcji? Jak udało się pogodzić obowiązki zawodowe z takim czasochłonnym zaangażowaniem?

 

Arkadiusz Szycman, zastępca sekretarza Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku: Miałem świadomość, że jest to czas, kiedy wszyscy musimy zacząć sobie wzajemnie pomagać, tak aby przetrwać ten kryzys.

 

Arkadiusz Szycman: Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie. W momencie kiedy na dwa dni przed egzaminem specjalizacyjnym dowiedziałem się o jego odwołaniu, w Polsce epidemia dopiero nabierała rozpędu, a sytuacja zmieniała się z dnia na dzień. Placówki medyczne ograniczały swoją pracę do niezbędnego minimum. Miałem świadomość, że jest to czas, kiedy wszyscy musimy zacząć sobie wzajemnie pomagać, tak aby przetrwać ten kryzys. Naturalnym było dla mnie skierowanie kroków do Izby i pomaganie tym, którzy będą tego potrzebowali. W kolejnych dniach i tygodniach wszystko zaczęło dziać się lawinowo, a pracy w Izbie było tyle, że pochłonęła ona znaczną część mojego życia zawodowego i prywatnego. Dziękuję przy tej okazji mojej żonie za wyrozumiałość i pomoc, ponieważ i ona brała udział w przygotowywaniu środków ochrony osobistej dla placówek medycznych. Akcja pomocy zainicjowana w marcu 2020 roku, zakończyła się pod koniec lipca. Ostatecznie, przy wsparciu wszystkich osób dobrej woli, udało się zakończyć z sukcesem całą akcję, a mi zdać egzamin specjalizacyjny w czerwcu, kiedy wznowiono sesję egzaminacyjną.

Ewa Siewierska-Chomeniuk: Pracuję w samorządzie od wielu lat i uważałam, że jeśli jest potrzeba i są możliwości to należy przyjść  z pomocą koleżankom i kolegom, którzy tego potrzebują. To był po prostu impuls, naturalny dla mnie odruch, sytuacja była przecież wyjątkowa, dramatyczna. Nie wiedzieliśmy, jak to wszystko się potoczy, ale wielu lekarzy nie przerywało pracy mimo obaw o zdrowie, życie, swoje i pacjentów. Nie zostawili pacjentów i potrzebowali środków ochrony osobistej, żeby pracować w miarę normalnie. Na szczęście dało się to pogodzić z pracą zawodową i z życiem rodzinnym, chociaż momentami nie było to łatwe.

Fot. Materiały prasowe OIL w Gdańsku

Odznaka honorowa „Za zasługi dla ochrony zdrowia”, to jednostopniowe resortowe odznaczenie cywilne nadawane przez Ministra Zdrowia. Odznakę nadaje się m.in. za wprowadzanie postępu w metodach diagnostycznych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych, za ochronę zdrowia ludności, poprawę warunków zdrowotnych i higienicznych, profilaktykę, promocję zdrowia i oświaty zdrowotnej, kształcenie lub podnoszenie kwalifikacji pracowników ochrony zdrowia, wybitne osiągnięcia i nienaganną pracę w resorcie zdrowia, wdrażanie i usprawnianie metod pracy w jednostkach ochrony zdrowia.

Odznaka ma kształt pięcioboku foremnego o szerokości 25 mm z wycięciem trójkątnym na każdym rogu pięcioboku. W wersji z roku 1986 wykonana jest z metalu w kolorze żółtym, w wersji 2003 – złotym. Na licowej stronie w pięciobok oksydowany w kolorze czerwonym wpisane jest koło. W środku koła na tle oksydowanym w kolorze czarnym jest umieszczony symbol służby zdrowia – laska Eskulapa. Wokół koła na tym samym tle znajduje się napis ZA ZASŁUGI DLA OCHRONY ZDROWIA. Brzegi pięcioboku, obwód koła, laska Eskulapa oraz napis są w kolorze złotym. Odwrotna strona odznaki jest gładka z zapięciem agrafkowym. Odznakę nosi się na prawej stronie piersi.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Jedna odpowiedź do “„Za zasługi dla ochrony zdrowia” w 2020 roku – dwoje samorządowców z gdańskiej Izby z nagrodą Ministra Zdrowia”

  1. Gratulacje pisze:

    Serdeczne podziękowania dla Panstwa oraz szczere gratulacje . Dzięki Państwu łatwiej było zorganizować prace w czasie wszechogarniającego chaosu i niepokoju .