Jak bumerang wraca temat stażu podyplomowego, a raczej - jego skrócenia, a być może i likwidacji. Ministerstwo Zdrowia w styczniu poinformowało samorząd lekarski o przygotowywanych zmianach w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, w tym dotyczących kształcenia przed i podyplomowego. Lekarza wobec planów skrócenia stażu są co najmniej sceptyczni.
O planach resortu głośno było już na początku grudnia, gdy media ujawniły tzw. plan oszczędnościowy minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, w którym ujęto również problem stażu. Jego utrzymanie kosztuje rocznie 1,2 mld zł, a koszty - w związku z rosnącą w kolejnych latach spodziewaną liczbą absolwentów kierunku lekarskiego – mogą tylko rosnąć. Resort zdrowia co prawda zapewniał w ostatnich tygodniach roku, że list minister zdrowia do ministra finansów, zawierający listę oszczędności, był tylko propozycją tematów do rozważenia i dyskusji, ale styczniowe zapowiedzi MZ przyniosły potwierdzenie: planowana jest rychła zmiana, czyli skrócenie stażu o sześć miesięcy w przypadku lekarzy dentystów i siedem miesięcy w przypadku lekarzy. Docelowo, prawdopodobnie, będzie rozważona całkowita likwidacja stażu. O swoich planach MZ chce rozmawiać z samorządem lekarskim, ale prezes Naczelnej Rady Lekarskiej podkreśla, że proponuje się lekarzom raczej wysłuchanie propozycji resortu niż prawdziwy dialog na temat tego, czy w ogóle w tej chwili są warunki do zmieniania zasad stażu podyplomowego. W ocenie dr. n. med. Łukasza Jankowskiego, nie ma takich warunków, zwłaszcza, że w najbliższych latach studia medyczne ukończą absolwenci uczelni, które uruchomiły kształcenie lekarzy po drastycznym obniżeniu wymagań. Staż powinien być etapem, na którym będzie możliwe wychwycenie ewentualnych braków w kształceniu przyszłych lekarzy.
Ale nawet bez uwzględniania tej okoliczności, nie zmieniono w sposób systemowy programu i standardów kształcenia, w wielu uczelniach upraktycznienie pozostaje jedynie hasłem czy planem, a nie rzeczywistością. Dlatego również zdecydowanie przeciw zamiarom Ministerstwa Zdrowia wypowiada się OZZL, który w opublikowanym pod koniec stycznia stanowisku stwierdza, że staż podyplomowy jest czasem „realnej pracy z pacjentem w warunkach szpitalnych, pod stałym nadzorem doświadczonych specjalistów”. - To właśnie wtedy młodzi medycy uczą się odpowiedzialności klinicznej, podejmowania decyzji diagnostycznych i terapeutycznych, pracy zespołowej oraz funkcjonowania w systemie ochrony zdrowia. Żaden, nawet najbardziej rozbudowany program studiów – w tym szósty, „praktyczny” rok - nie jest w stanie zastąpić tego doświadczenia.
Związek zawodowy przypomina, że zajęcia kliniczne na studiach nadal często odbywają się w zbyt licznych grupach, dostęp studentów do samodzielnego wykonywania procedur medycznych jest ograniczony, znacząca część nauczania praktycznego opiera się na symulacjach i egzaminach, które nie zastępują bezpośredniego kontaktu z pacjentem. - Wraz z otwieraniem kolejnych wydziałów lekarskich obserwujemy narastający deficyt kadry dydaktycznej i brak odpowiedniej infrastruktury, co dodatkowo obniża realną jakość szkolenia praktycznego - mówią wprost związkowcy.
- Staż podyplomowy pełni również niezwykle istotną funkcję bezpieczeństwa systemowego. Młody lekarz pracuje wówczas w warunkach zwiększonego nadzoru, ma możliwość konsultowania wątpliwości i uczenia się na błędach w bezpiecznej atmosferze. Rezygnacja z tego etapu oznacza wzrost ryzyka błędów medycznych i zdarzeń niepożądanych, obciążenie odpowiedzialnością lekarzy o niewystarczającym doświadczeniu, ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów i chaos organizacyjny w placówkach ochrony zdrowia - tłumaczą.
Małgorzata Solecka

