W Sejmie, z inicjatywy grupy posłów Platformy Obywatelskiej, podjęto prace nad wydłużeniem terminu, od którego szpital obowiązkowo będzie musiał wykupić umowę ubezpieczenia z tytułu zdarzeń medycznych. Pierwotnie przepis miał wejść w życie od początku 2014 roku, następnie termin przesunięto o dwa lata. Obecna propozycja to początek 2017 roku.

Zdaniem ekspertów Business Centre Club proponowana kolejna zmiana terminu nie rozwiązuje problemu, tylko odsuwa go w czasie i świadczy o niskiej jakości przyjętej regulacji prawnej. Dlaczego? Bo nakazuje wykupić placówkom medycznym drogą polisę, nie wskazując, z czego mają za nią zapłacić.
– Błędem było nakładanie na szpitale nowych obciążeń bez wskazania źródeł ich finansowania i braku symulacji skutków ekonomicznych oraz analizy ofert ze strony firm ubezpieczeniowych. Opowiadaliśmy się za wprowadzeniem dobrowolności ubezpieczenia oraz zmian systemowych na rynku ubezpieczeń szpitali. Fakultatywność nie zmieni nic w zakresie odpowiedzialności szpitala za zaistniałe zdarzenia medyczne. Brak takiego ubezpieczenia działa także na niekorzyść pacjenta i jego rodziny – ocenia Zenon Wasilewski, ekspert ds. prawa medycznego BCC.

 W ocenie eksperta wyroki dotyczące zdarzeń medycznych nadal zapadają, a statystyki obrazujące roszczeniowość pacjentów nie są aż tak niepokojące aż tak, jak to wcześniej przewidywano.
– W Polsce mamy ponad 750 szpitali. Wiele z nich jest zadłużona. Dodatkowe obciążanie szpitali kosztami polisy z tytułu zdarzeń medycznych może zagrażać ich kondycji finansowej, zwłaszcza w przypadku szpitali powiatowych. Umowy ubezpieczenia z tytułu zdarzeń medycznych powinny być dobrowolne albo w kontraktach szpitali z Narodowym Funduszem Zdrowia należy uwzględnić dodatkowe kwoty na to ubezpieczenie lub na jego refundację – dodaje Zenon Wasilewski

redakcja Gazeta Lekarska

Możliwość komentowania jest wyłączona.