Koniec 2025 roku to pełnowymiarowy kryzys w systemie ochrony zdrowia, choć trudno byłoby obronić tezę, że doprowadziły do niego dwa lata rządów Donalda Tuska. Największym grzechem koalicji, która przejęła władzę w połowie grudnia 2023 roku, jest zaniechanie działań, które mogłyby może nie odwrócić, ale złagodzić skutki decyzji, podjętych przez poprzedników.

Można powiedzieć, że w 2023 roku - za rządów Prawa i Sprawiedliwości - system przestał się samofinansować a kryzys nie ujawnił się tylko dlatego, że NFZ posiadał potężne, ponad dwudziestomiliardowe, rezerwy finansowe, dzięki którym udało się sfinansować wszystkie wydatki, znacząco przekraczające bieżące przychody. Powstało wręcz wrażenie „dobrobytu”, zdolności płatnika do sfinansowania wszystkiego, łącznie ze stuprocentowymi nadwykonaniami w ryczałcie. Już w następnym roku była to zamierzchła przeszłość - od 2024 roku system stabilizują, mówiąc w uproszczeniu, znacząco przekraczające plan dotacje z budżetu państwa oraz rolowanie zobowiązań na kolejne lata.

Eksperci i praktycy mówią o braku równowagi finansowej na niespotykaną od dawna skalę (niektórzy stawiają wręcz tezę, że tak źle w finansach ochrony zdrowia nie było od początku reformy 1999 roku, co nie jest zgodne z prawdą, ale już sam fakt, że te dwie rzeczywistości po ponad ćwierć wieku trzeba czy można porównywać, mówi aż za wiele o skali problemu). Politycy - grają swoje, dobrze znane, melodie. Wybrzmiały one bardzo mocno w pierwszym tygodniu grudnia, gdy dzień po dniu odbyły się „szczyty zdrowotne”. Pierwszy na pomysł zaproszenia interesariuszy do stołu - choć nie okrągłego - wpadł prezydent Karol Nawrocki, który po listopadowym spotkaniu z prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej Łukaszem Jankowskim ocenił, że ochrona zdrowia potrzebuje prezydenckiej interwencji. Mowa była nawet o posiedzeniu Rady Gabinetowej, ostatecznie poprzestano na szczycie (5 grudnia).

Rząd znalazł się w trudnym położeniu, co potwierdziła zresztą formuła Szczytu Medycznego „Bezpieczny Pacjent”, zorganizowanego w przeddzień wydarzenia u prezydenta. Wystąpienia premiera, ministrów finansów oraz zdrowia i innych zaproszonych gości, okrojona do minimum możliwość zabierania głosu - w formie pytań - przez pozostałych uczestników szczytu nie stwarzały wrażenia dialogu. Pod tym względem zdecydowanie przewagę miało spotkanie w Pałacu Prezydenckim, gdzie strona społeczna (rządowa miała skromną reprezentację) mogła praktycznie bez ograniczeń przedstawić własną - trudno ukryć, że krytyczną - ocenę sytuacji. Wypowiedzi przedstawicieli różnych środowisk dobrze wpisywały się w hasło prezydenckiego szczytu: „Na ratunek ochronie zdrowia”.

Karol Nawrocki nie poprzestał na słowach, bo przy okazji szczytu ogłosił podpisanie nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym (rządowej nowelizacji), zgadzając się zarówno na przekazanie do NFZ 3,6 mld zł z Funduszu Medycznego (co pozwoli płatnikowi na uregulowanie sporej części zobowiązań za świadczenia nielimitowane wykonane w trzecim kwartale) jak i „umorzenie” 4 mld zł dotacji, jaką budżet państwa powinien zasilić Fundusz Medyczny w 2025 roku, a wiadomo, że nie zasili, bo pieniądze wiosną ówczesna minister zdrowia przekazała do NFZ (i z tych pieniędzy były finansowane nadwykonania za ostatni kwartał 2024 roku). Decyzja Nawrockiego niewątpliwie odjęła rządowi problemów, ale prezydent równocześnie zasygnalizował, że gabinet Tuska nie powinien liczyć na zbyt wiele i pochopnie zakładać prezydenckiej akceptacji dla wszystkich planów.

Zwłaszcza że dosłownie tuż przed szczytami media nagłośniły „plan oszczędnościowy” minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, czyli pismo z końca października, jakie szefowa resortu zdrowia skierowała do ministra finansów Andrzeja Domańskiego, kreśląc - na wyraźne życzenie resortu finansów - perspektywę cięć w wydatkach NFZ w przyszłym roku. Pismo było częścią korespondencji między resortami, dotyczącej możliwości zaakceptowania przez MF planu finansowego NFZ na 2025 i 2026 rok. Wymiana pism w tym zakresie nie przyniosła żadnego przełomu, rok 2025 Fundusz pracował na podstawie projektu planu i wszystko wskazuje, że scenariusz powtórzy się w 2026 roku.

Wykaz proponowanych (zakładanych, rozważnych) oszczędności objął zarówno zmiany w kosztach pracy (czyli przede wszystkim nowelizację ustawy o wynagrodzeniach minimalnych pracowników ochrony zdrowia) jak i kosztach świadczeń. Te ostatnie MZ planowało ściąć o ok. 10 mld zł (to mniej niż połowa luki, jaka pozostaje do sfinansowania), dzięki m.in. przywróceniu limitów na część świadczeń (wizyty w AOS poza pierwszorazowymi i zabiegowymi, badania obrazowe, operacje zaćmy, również zmiany w wykazach bezpłatnych leków dla seniorów i populacji pediatrycznej). Gdy plan ujrzał światło dzienne, resort zdrowia starał się przekonywać, że część pozycji w planie została do niego wpisana pomyłkowo (np. mająca przynieść blisko miliard złotych oszczędności likwidacja pilotażu „Dobry posiłek”), zaś część jest nadal przedmiotem analiz i „żadne decyzje nie zapadły”. Karol Nawrocki odniósł się do planów ministerstwa krytycznie, zapowiadając, że nie pozwoli oszczędzać na pacjentach (sęk w tym, że akurat ewentualne cięcie kosztów w świadczeniach zdrowotnych nie wymaga zmian ustawowych, a więc i podpisu głowy państwa), nie zgodzi się też - i to już dla rządzących spory, choć niezaskakujący, problem - na odebranie pracownikom ochrony zdrowia przysługujących im podwyżek. Czyli - sygnalizuje - nie podpisze ewentualnej nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach minimalnych pracowników ochrony zdrowia.

Losy tej nowelizacji stoją zresztą pod coraz większym znakiem zapytania, choć resort zdrowia podczas grudniowego posiedzenia Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia zapowiedział, że wobec braku konsensusu przygotuje własny, nieuzgodniony z partnerami społecznymi projekt (można się na tym tle spodziewać potężnych tarć w koalicji rządzącej, Lewica już zapowiada, że nie można szukać równowagi w finansach na zdrowie kosztem pracowników). Nie wiadomo, czy ostatecznie - wobec wyraźnie sygnalizowanego weta - rząd w ogóle podejmie próbę zmian w ustawie, zwłaszcza że na dobrą sprawę oszczędności w kosztach realizacji podwyżek można uzyskać bez nowelizacji prawa. Można też próbować wynegocjować z prezydentem zmianę techniczną, ograniczając nowelizację wyłącznie do przesunięcia daty realizacji podwyżek o pół roku (uzysk - brak podwyżek w 2026 roku, od stycznia 2027 roku podwyżki według obowiązujących zasad, ale z kwotą bazową z 2025 roku, czyli n-2).

Na 7 stycznia zapowiedziano kolejne spotkanie w ramach Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia (tym razem w gronie prezydium), na którym strona rządowa ma przedstawić bardziej szczegółowe informacje dotyczące bieżącej sytuacji finansowej systemu. Nie ma wątpliwości, że początek stycznia - po krótkiej, śwąteczno-noworocznej, przerwie - przyniesie kolejne odsłony „stanu kryzysowego” w zdrowiu, a w centrum uwagi znajdą się propozycje działań naprawczych (czytaj: oszczędnościowych).

- Słyszymy o tym od pewnego czasu. W systemie ochrony zdrowia należy oszczędzać. […] Nie można dopuścić do sytuacji, w której dostęp do opieki zdrowotnej będzie zależny od miejsca zamieszkania, od zasobności portfela i od szczęścia. […] Nie może być tak, że funkcjonujemy w niewydolnym systemie, który choruje na brak finansowania, a jednocześnie tak naprawdę systemem nie jest, ponieważ wisi na barkach personelu medycznego, który pracuje absolutnie ponad siły. […] I wracając do początku na ten krach proponowane są oszczędności - mówił, co warto przypomnieć, podczas prezydenckiego szczytu prezes lekarskiego samorządu Łukasz Jankowski, zwracając uwagę, że niezbędna jest decyzja o zwiększeniu nakładów publicznych na zdrowie.

Jednocześnie jednak podczas szczytu rządowego mocno wybrzmiało, że choć rząd zakłada dokładanie do ochrony zdrowia coraz większych środków, o żadnych zasadniczych zmianach i przełomach w finansowaniu mowy nie ma. Bo, po pierwsze, mamy ogromny deficyt, po drugie - rosnące wydatki na obronność, które są absolutnym priorytetem. Dla zdrowia, jak mówił minister finansów, dodatkowe pieniądze będą przeznaczane „w miarę potrzeb i możliwości”. Nie daje to gwarancji stabilnego finansowania, bez której - na co wielokrotnie zwracali uwagę eksperci - trudno projektować racjonalne rozwiązania w systemie.

Małgorzata Solecka 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

czternaście + 3 =