Wiele orzeczeń wydanych przez Okręgowe Sądy Lekarskie sąd odwoławczy uchyla i przekazuje do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Satysfakcjonują więc członków Naczelnego Sądu Lekarskiego rozstrzygnięcia tzw. kończące sprawę. Może to być utrzymanie orzeczenia sądu I instancji w mocy, uchylenie orzeczenia i umorzenie postępowania lub uchylenie orzeczenia i zmiana kary lub uniewinnienie obwinionego lekarza. Tak właśnie się zdarzyło w dwóch ostatnio rozpatrywanych sprawach laryngologicznych.

MIGDAŁKI
Pierwsza dotyczyła 4-letniego dziecka przyjętego na jednodniowy pobyt na oddział laryngologiczny w celu adenotonsillotomii. W trakcie operacji wystąpiło wzmożone krwawienie, które zostało zaopatrzone przez operatora. Operator bezpośrednio po zabiegu poinformował rodziców dziecka, iż operacja przebiegła bez powikłań, jednak z uwagi na pojawienie się krwotoku założono pacjentowi sączek do nosa. Operator powiedział również, iż przekaże informację o potrzebie usunięcia sączka z nosa lekarzowi dyżurnemu, który będzie badał i wypisywał dziecko do domu. Tak się jednak nie stało. Lekarz dyżurny nie otrzymał informacji o tym, iż założono dziecku tamponadę przednią. W dniu zabiegu wieczorem, przed wypisaniem do domu lekarz zbadał dziecko. Podczas badania było niespokojne, reagowało krzykiem i pobudzeniem ruchowym. Lekarz zbadał jamę ustną i gardło nie stwierdzając wydzieliny patologicznej na tylnej ścianie gardła, na lewym łuku podniebiennym obecne szwy, unosząc koniuszek nosa stwierdził skrzepy krwi w obu przewodach nosowych. Ze względu na silne pobudzenie i brak współpracy pacjenta lekarz odstąpił od wziernikowania nosa przy użyciu wziernika. Rodzice mimo wiedzy o założonym setonie i konieczności jego usunięcia, nie przekazali lekarzowi tej wiadomości ani nie zapytali  o czas usunięcia sączka z nosa.
     Po powrocie do domu, w nocy, u dziecka wystąpiła gorączka. Podwyższona temperatura utrzymywała się przez kolejne dni. Dziecko wymiotowało, skarżyło się na zawroty głowy, z nosa sączyła się gęsta wydzielina. W trzecim dniu po zabiegu podczas odciągania wydzieliny z nosa rodzice wydobyli sączek (długości 76 cm) z nosa dziecka. Powiadomili o tym oddział laryngologiczny. Stan zdrowia i samopoczucie dziecka po usunięciu sączka zdecydowanie poprawił się. Po 7 dniach dziecko ponownie przyjęto do oddziału z podejrzeniem krwawienia z jamy nosowo-gardłowej. Przeprowadzone badania nie wykazały odstępstw od normy.  Wkrótce rodzice złożyli skargę  na lekarza wypisującego dziecko ze szpitala zarzucając mu brak sumienności i zaniechanie w postępowaniu lekarskim.
      Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej przedstawił lekarzowi wniosek o ukaranie. Rzecznik zarzucił lekarzowi wypisującemu dziecko niezapoznanie się z przebiegiem zabiegu operacyjnego oraz, co za tym idzie, nieuzyskanie informacji o założonym w trakcie zabiegu sączku. Okręgowy Sąd Lekarski po wnikliwym rozpoznaniu sprawy uznał, iż materiał dowodowy nie wskazuje na to, aby obwiniony lekarz dopuścił się zarzucanego mu czynu. Lekarz nie otrzymał bowiem żadnej informacji o założonym w trakcie zabiegu sączku. Zgodnie potwierdzili to lekarz operujący oraz rodzice dziecka. Operator nie umieścił także odpowiedniej adnotacji w dokumentacji medycznej, z którą obwiniony zapoznał się przed wypisaniem dziecka do domu. W związku z powyższym Okręgowy Sąd Lekarski uniewinnił obwinionego lekarza od zarzucanego mu czynu.
     Od tej decyzji do Naczelnego Sądu Lekarskiego odwołali się rodzice dziecka. Zdaniem skarżących zabieg operacyjny był wykonywany przez zespół współpracujących ze sobą pracowników medycznych, pomiędzy którymi zabrakło właściwej komunikacji. Ponadto rodzice twierdzą, iż obwiniony lekarz podczas badania dziecka przed jego wypisaniem do domu nie zbadał nosa pacjenta. Sąd odwoławczy dał wiarę zeznaniom obwinionego, które korespondowały z opisem zabiegu operacyjnego i całą historią choroby dziecka. Postępowanie w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej toczy się wobec konkretnego lekarza w zakresie konkretnego zarzutu postawionego  mu we wniosku o ukaranie. W ocenie Naczelnego Sądu Lekarskiego słusznie sąd I instancji uznał, iż zebrany materiał dowodowy wskazuje, że obwiniony nie popełnił zarzucanego mu przewinienia. Okręgowy Sąd Lekarski nie wypowiedział się, co do prawidłowości postępowania innych lekarzy nie objętych wnioskiem o ukaranie, albowiem nie był do takiej oceny uprawniony. W związku z tym Naczelny Sąd Lekarski utrzymał uniewinniające obwinionego lekarza orzeczenie  sądu I instancji w mocy.

TRACHESTOMIA
Druga sprawa dotyczyła lekarza anestezjologa dyżurującego w pogotowiu ratunkowym. Zespół ratownictwa medycznego został wezwany w związku z zatkaniem się rurki tracheostomijnej. Na miejscu lekarz wraz z ratownikami zastał chorą oddychającą za pomocą rurki tracheostomijnej podłączonej do respiratora. Pacjentka była przytomna, w kontakcie z otoczeniem, powłoki ciała bez zasinienia. W trakcie interwencji były obecne również dwie panie z rodziny, które domagały się natychmiastowej wymiany rurki. Nie odpowiadały na pytania lekarza, który starał się zorientować w sytuacji i zebrać choć podstawowe dane dotyczące chorej. Panie, związane uczuciowo, zaangażowane w leczenie pacjentki i świadome potrzeb w danej sytuacji, z troski o chorą wywierały nieuzasadnioną presję na lekarza. Lekarz zastał jakże częstą w medycynie ratunkowej sytuację z tzw. gotowym rozpoznaniem, które finalnie okazało się prawidłowe. Lekarz miał jednak prawo i obowiązek je zweryfikować. Mimo napiętej sytuacji, burzliwej wymiany zdań i nacisków ze strony rodziny lekarz pobieżnie zbadał pacjentkę i dokonał wymiany rurki tracheostomijnej. Zdaniem pacjentki lekarz zachował się nieprofesjonalnie: opieszale, brutalnie i nieudolnie.
     Pacjentka złożyła skargę na lekarza do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. Rzecznik po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego i zasięgnięciu opinii biegłego wystąpił do sądu z wnioskiem o ukaranie. Zarzuty przedstawione lekarzowi dotyczyły nieetycznego zachowania w trakcie wizyty oraz nierzetelnego sporządzenia dokumentacji medycznej z przebiegu zdarzenia. Nie było we wniosku o ukaranie zarzutu dotyczącego  niewłaściwego przeprowadzenia badania czy nieprofesjonalnego wykonania zabiegu wymiany rurki. Biegły, Konsultant Wojewódzki w dziedzinie medycyny ratunkowej, jednoznacznie stwierdził, że obwiniony nie popełnił żadnego błędu merytorycznego. W zdarzeniu zasadniczą rolę odegrały błędy komunikacyjne. Brak pewnego taktu, uprzejmości, profesjonalnego opanowania, stanowczości lekarskiej popartej argumentami spowodował, iż świadoma i posiadająca merytoryczną wiedzę rodzina wytoczyła przeciwko lekarzowi potężne zarzuty – nieadekwatne do faktycznych, znikomych uchybień w jego postępowaniu.
     Okręgowy Sąd Lekarski po rozpoznaniu sprawy postanowił o umorzeniu sprawy na mocy art. 82 ust. 2 ustawy z 2 grudnia 2009 roku o izbach lekarskich.  Od orzeczenia sądu I instancji odwołanie złożyli  pokrzywdzona oraz Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. Większości zarzutów Naczelny Sąd Lekarski nie uwzględnił. Jednak umorzenie sprawy w oparciu o art. 82 ust. 2 nie mogło się ostać. Artykuł ten głosi bowiem, że „Sąd lekarski może umorzyć postępowanie w przypadku przewinienia mniejszej wagi albo jeżeli orzeczenie wobec obwinionego kary byłoby oczywiście niecelowe ze względu na rodzaj i wysokość kary prawomocnie orzeczonej za ten sam czyn w innym postępowaniu przewidzianym przez ustawy, a interes pokrzywdzonego temu się nie sprzeciwia”. Sąd I instancji nie wskazał podstawy prawnej umorzenia postępowanie i nie wyjaśnił tej podstawy. Art. 82 ust. 2 przewiduje bowiem dwie podstawy umorzenia postępowania.
     Na rozprawę przed Naczelnym Sądem Lekarskim stawił się obwiniony lekarz. I wszystko stało się jasne. Komunikacja z obwinionym była spowolniona, ponieważ lekarz się jąkał. Nie dziwi więc fakt, że w nerwowej sytuacji w trakcie wizyty u pacjentki wymagającej szybkiej interwencji w postaci wymiany rurki tracheostomijnej rozmowa między rodziną pacjentki i lekarzem stała się trudna, a jego profesjonalizm został błędnie oceniony. Naczelny Sąd Lekarski jednomyślnie wydał orzeczenie uniewinniające obwinionego lekarza.

Mariola Łyczewska

Możliwość komentowania jest wyłączona.