Kryzys w finansach NFZ już przekłada się na gorszy dostęp do leczenia - wynika z najnowszego raportu Access GAP, jaki pod koniec maja 2026 roku przedstawiła INFARMA. Stowarzyszenie innowacyjnych firm farmaceutycznych po raz piąty przeanalizowało dostępność do terapii w krajach Grupy Wyszehradzkiej. Pierwsze miejsce dla Czech, Polska - tak jak w ubiegłym roku - na drugim miejscu.
Tegoroczna edycja raportu to prawdziwy przekładaniec wiadomości dla Polski pozytywnych i tych, które pozytywne nie są. Mówiąc w największym skrócie, jeśli chodzi o samą liczbę nowych terapii, dopuszczanych do refundacji w programach lekowych - jest dobrze, choć nie rewelacyjnie. W niektórych dziedzinach (onkologia, choroby rzadkie) cały czas robimy duże postępy. Jednak dużo gorzej radzimy sobie z chorobami powszechnymi, np. w kardiologii czy innych chorobach przewlekłych, takich jak astma. Tak czy inaczej, pod względem liczby nowych terapii obejmowanych refundacją jesteśmy liderem krajach V4.
Drugie miejsce, jakie zajęliśmy w ubiegłym roku i utrzymaliśmy w najnowszej edycji, może cieszyć, ale nie da się ukryć, że indeks dostępności do innowacyjnych terapii spadł z 61,5 do 58,5 punktu. I tylko niewielkim pocieszeniem jest fakt, że spadki zanotowały wszystkie kraje V4, m.in. z powodu zmiany w metodologii (wyłączenie choroby Parkinsona i SMA, włączenie kardiologii).
Na polski wynik na pewno złożyło się wyłączenie SMA (tu jesteśmy jednym ze światowych liderów), ale też m.in. wydłużenie, po kilku latach spadków, średniego czas oczekiwania na refundację: z 1176 dni do 1211 dni. Jednak główną przyczyną pogarszania się dostępu do innowacyjnych terapii są w tej chwili problemy systemowe, mówiąc wprost pogorszenie dostępności do diagnostyki (w tym molekularnej) i porad lekarskich w AOS. Dr Magdalena Władysiuk, prezentując raport, wskazywała również, że to pogorszenie dotyczy również pacjentów onkologicznych, w tym mających kartę DiLO. Oczywiście, w raporcie nie są ujęte zmiany, jakie zaszły od kwietnia 2026 roku, ale wiadomo, że sytuacja w systemie skomplikowała się nie w ostatnich miesiącach, trudności narastają już od blisko dwóch lat. Przykładem są właśnie dane z kart DiLO - terminowość diagnostyki, zarówno wstępnej jak i pogłębionej, pogarsza się stale od dwóch, trzech lat.
Problemy finansowe NFZ rzutują na dostępność do innowacyjnych terapii również dlatego, że szpitale coraz mniej chętnie patrzą na programy lekowe. Prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, która podkreślała, że z jednej strony konstrukcji programów lekowych trudno cokolwiek zarzucić, udało się też w ostatnich latach uporządkować kryteria włączenia w taki sposób, by większa grupa pacjentów mogła z nich korzystać – jednak finansowanie, limity wyznaczane przez NFZ, sprawiają, że lekarze stoją przed wyborem: leczyć nowych pacjentów i zadłużać szpital czy też nie leczyć. NFZ spłaca swoje zobowiązania, i to wyłącznie w części dotyczącej zakupu leków podanych pacjentom, z coraz większym opóźnieniem. - W tej chwili otrzymujemy ostatnie zwroty kosztów zakupu leków za 2025 rok. A finansowanie pracy personelu nadal nie zostało rozliczone – mówiła, przywołując doświadczenia swojego ośrodka, jednak w pozostałych sytuacja jest identyczna.
Bez poprawienia dostępności do AOS, bez zmian w obszarze diagnostyki, ale również bez szeregu innych zmian systemowych - w tym dyskusji albo o zwiększeniu finansowania - czeka nas, jak mówili eksperci, utrata tych postępów, jakie odnotowaliśmy w ostatnich latach.
Małgorzata Solecka

