Zaufanie jest nośnikiem medycyny. Bez zaufania nie ma skutecznego leczenia – ten motyw przewijał się w niemal wszystkich wystąpieniach podczas konferencji zorganizowanej przez Senat RP oraz Naczelną Izbę Lekarską. „Lekarz – zawód szczególnego zaufania społecznego” – tytuł konferencji dziś, gdy mowa jest raczej o kryzysie zaufania, brzmi jak prowokacja. Albo – wyzwanie.

– Zaufanie między lekarzem a pacjentem opiera się na umiejętności budowania odpowiednich relacji z pacjentem. Trudno sobie wyobrazić, żeby lekarz funkcjonował na „rynku usług medycznych” i był „świadczeniodawcą” wobec „świadczeniobiorcy”. Na takim paradygmacie nie da się zbudować zaufania, zwłaszcza „szczególnego” – przekonywał minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

 

Pacjenci leczą się w Internecie

Twardych dowodów na to, że Polacy nie ufają lekarzom, nie ma. Są przesłanki, wskazujące że ufają im mniej niż kiedyś. Pytanie, czy mogłoby być inaczej? Słuchając kolejnych wystąpień, utwierdzałam się w przekonaniu, że niestety – nie. Na pewno niemożliwe jest utrzymanie wysokiego poziomu zaufania w modelu „lekarz mówi, pacjent słucha”. Bo, po pierwsze – lekarz nie mówi (nie rozmawia z pacjentem, nie tłumaczy, nie pozwala zadawać pytań, bo nie ma na to zwyczajnie czasu). Po drugie – pacjent nie słucha (bo lekarz mówi zbyt hermetycznym językiem, a poza tym pacjent i tak wie, że wszystko sobie sprawdzi w Google). To oczywiście przerysowanie, uproszczenie. Ale mające oparcie w faktach.

Podczas konferencji poświęconej problemom relacji pacjent-lekarz zostały przedstawione badania, przeprowadzone przez Ośrodek Studiów Analiz i Informacji NIL na reprezentatywnej grupie 1725 lekarzy.

Niemal połowa ankietowanych lekarzy, pytana o poziom zaufania pacjentów na przestrzeni ostatnich pięciu lat, odpowiedziała, że teraz pacjenci ufają im najbardziej. Tylko 10 proc. oceniło je jako mniejsze (w tym nieco ponad 3 proc. – zdecydowanie mniejsze). To deklaracja ogólna. Pytanie dotyczące tego, skąd – poza lekarzem prowadzącym – pacjenci czerpią wiedzę na temat swoich dolegliwości czy procesu leczenia pokazuje, w jakim miejscu jesteśmy. Dziewięciu na dziesięciu lekarzy wskazuje, że w tej chwili Internet to podstawowe źródło wiedzy medycznej dla pacjentów, którzy nie tylko chcą wiedzieć więcej na temat swoich dolegliwości, ale również często sugerują, jak powinni być leczeni. Na kolejnych miejscach są: rodzina i znajomi, telewizja i dopiero na czwartym miejscu – inni lekarze.

 

Moralny wyzysk lekarzy 

Lekarze przestali mieć monopol na wiedzę – to kolejny motyw, przewijający się w konferencyjnych wystąpieniach. Lekarz, któremu zależy na zaufaniu ze strony pacjenta (a zależeć powinno każdemu), musi na to zaufanie zapracować i zasłużyć. Duża część pacjentów ma porównywalne z lekarzem możliwości sprawdzenia, jakie są najnowocześniejsze terapie – w tym niemożliwe do zastosowania w Polsce. – To sytuacja wyzysku moralnego lekarzy – przekonywała dr Barbara Czerska, etyk i psycholog, nawiązując do myśli księdza prof. Józefa Tischnera, który pisał: „w filozofii marksistowskiej pojęcie wyzysku to jest pojęcie, które służy powiedzeniu, że za pracę płaci się za mało. W Polsce mamy do czynienia ze szczególnym wyzyskiem, który nie sprowadza się do tego, że za pracę się mało płaci, ale do tego, że lekarzy działających zgodnie w pewnymi etycznymi zasadami, zmusza się do działania wbrew tym etycznym zasadom”. Zgodnie z kodeksem etyki lekarskiej lekarz ma zapewnić swojemu pacjentowi optymalne, niezbędne leczenie. Zwłaszcza w przypadku leczenia nowotworów w Polsce jest to często niemożliwe. Lekarze mierzą się z dylematem – czy mówić pacjentowi o teoretycznych możliwościach leczenia, pozostawiając go ze świadomością, że zdrowie i życie tylko potencjalnie może być uratowane, ze względu na ograniczenia w refundacji terapii, czy też pominąć teoretyczne możliwości milczeniem, licząc się z tym, że pacjent sam ustali fakty? W jednym i drugim przypadku zaufanie pacjenta do lekarza jest wystawione na szwank niejako systemowo. To od lekarzy, co podkreślano podczas konferencji wielokrotnie, również w rozmowach kuluarowych, pacjenci dowiadują się, co się im w systemie „należy”. Często słyszą, że leczenie im nie przysługuje, nie będzie refundowane, poznają rozmiary kolejek do zabiegów czy operacji.

 

Złe funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia rzutuje zresztą na poziom zaufania do samych lekarzy – mówił o tym dr Rafał Boguszewski z Fundacji Centrum Badania Opinii Społecznych. Pacjenci, którzy częściej korzystają ze świadczeń medycznych (a więc mają osobiste doświadczenia z pracownikami ochrony zdrowia) bardziej ufają lekarzom niż ci, którzy korzystają z leczenia sporadycznie.

Lekarze ciągle w społeczeństwie budzą większe zaufanie niż nieufność – wynika z przeprowadzonego w lutym badania CBOS dotyczącego społecznego postrzegania różnych zawodów (na liście było ich 24). Trzy zawody medyczne (pielęgniarki, dentyści, lekarze) uzyskały wyniki powyżej „3”, czyli – pozytywne. Lekarze uplasowali się na ósmym miejscu, po pielęgniarkach (2.) i dentystach (5).

Swoją cegiełkę do budowania muru nieufności między lekarzami (jako profesją) a pacjentami (zwłaszcza potencjalnymi pacjentami) dorzucają też politycy i dziennikarze – grupy zawodowe, którym Polacy ufają znacznie mniej niż samym lekarzom (dziennikarze znajdują się w środku stawki wszystkich przebadanych zawodów, politycy ją zamykają). To paradoks, ale w tym przypadku liczy się siła przekazu – i media, i politycy (żyjący zresztą w pełnej symbiozie) dysponują o wiele większą „siłą rażenia” niż lekarze, czy to jako pojedyncze osoby czy nawet jako instytucja (samorząd lekarski).

Jednym z poważniejszych problemów na styku media-środowisko lekarskie jest bez wątpienia kwestia niepożądanych zdarzeń w procesie leczenia. Dziennikarze zbyt często nazywają je zresztą błędami lekarskimi – orzekając niejako o winie konkretnego lekarza. Tymczasem sami lekarze podkreślają, że choć błędy lekarskie się zdarzają, za dużą część niepożądanych zdarzeń trudno kogokolwiek obwiniać. Współczesnym mediom i współczesnym pacjentom trudno to zrozumieć – i to nie tylko w Polsce. Mówił o tym m.in. prezes Światowej Organizacji Dentystycznej FDI dr Patrick Hescot. – Przeszliśmy przez różne etapy. Kiedyś ten, który miał wiedzę był duchownym, potem był edukatorem, nauczycielem, potem lekarzem. Teraz wiedza należy do wszystkich. Kiedyś było się „doktorem”, miało się wiedzę, miało się też prawo do błędu. Dzisiaj pacjent jest klientem. Czym się różni pacjent od klienta? Pacjent słuchał, klient oczekuje.

Polak nie ufa prawie nikomu. Lekarzowi też

Dr Romuald Krajewski z Naczelnej Izby Lekarskiej, który przestawiał badania przeprowadzane wśród samych lekarzy podkreślał, że mimo subiektywnej oceny, iż z relacjami lekarz-pacjent nie dzieje się nic niepokojącego, którą podziela większość ankietowanych, są symptomy świadczące o problemach z zaufaniem. Z jednej strony – lekarze są przekonani, że rośnie liczba skarg pacjentów. Co prawda 80 proc. badanych lekarzy nigdy nie doświadczyło skargi pacjenta, ale 20 proc. miało takie doświadczenie przynajmniej raz w życiu. Co roku do różnych instytucji (łącznie) wpływają skargi na ok. 7 proc. lekarzy – to wskaźnik porównywalny z innymi krajami.

Rosnąca liczba skarg napędza rozwój kosztownej medycyny defensywnej – jedna piąta lekarzy przyznaje, że zdarza im się zabezpieczać przed roszczeniami pacjentów np. kierując ich na dodatkowe badania czy konsultacje, zbędne z punktu widzenia wiedzy medycznej.

Zaufanie między lekarzem a pacjentem nie zawsze zależy tylko od lekarza. Poważnym zagrożeniem jest agresja, której doświadcza co drugi lekarz. W zdecydowanej większości przypadków jest to agresja słowna, ale kilka procent lekarzy spotyka się z agresją fizyczną ze strony pacjentów.

– Dlaczego relacja lekarz-pacjent, zaufanie do lekarza, miałyby się wyróżniać na tle innych relacji w polskim społeczeństwie? – zastanawiało się wielu uczestników konferencji, współorganizowanej przez lekarski samorząd. Kolejne badania, polskie i zagraniczne, potwierdzają że Polsce brakuje kapitału społecznego, którego fundamentem jest zaufanie. Kilka tygodni temu CBOS opublikował kolejne badania, z których wynika, że niespełna co czwarty Polak uważa, że „większości ludzi można ufać” a 74 proc. opowiada się za zachowaniem ostrożności w stosunkach z innymi ludźmi. Pod względem poziomu zaufania społecznego zajmujemy jedno z ostatnich miejsc wśród krajów rozwiniętych. Poza najbliższą rodziną i bliskimi znajomymi (w ograniczonym zakresie) większość Polaków nie ufa nikomu. Dlaczego lekarze mieliby być wyjątkiem?

Brak zaufania generuje koszty. Jak wysokie? Tego dokładnie nie policzono, ale warto pamiętać o wynikach badań naukowych, według których brak zaufania społecznego w biznesie kosztuje gospodarkę polską nawet 280 mld zł rocznie, co odpowiada 13 proc. PKB. W przypadku relacji lekarz-pacjent nie chodzi tylko o medycynę defensywną, ale przede wszystkim – o straty wynikające z niestosowania się do zaleceń lekarskich, kilkukrotne powtarzanie konsultacji i badań, wreszcie – unikanie czy lekceważenie przez pacjenta zaleconej profilaktyki.

Małgorzata Solecka

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.