W ubiegłym roku z powodu nieodwołania wizyty przepadło 1,5 mln terminów w AOS. Jak mówi prezes NFZ, to 8 proc. wszystkich, jakie zostały zakontraktowane w czterdziestu monitorowanych obszarach. W pierwszym półroczu 2025 roku takich przypadków było ponad 770 tysięcy. Co robić, żeby pacjenci pamiętali o prostej zasadzie: Odwołuję, nie blokuję
Z końcem października 2025 roku ruszyła czwarta edycja kampanii edukacyjnej pod takim właśnie hasłem, której partnerami są Rzecznik Praw Pacjenta i Narodowy Fundusz Zdrowia. Kampania jest skierowana do szeroko rozumianej opinii publicznej i ma za zadanie uświadomienie obecnym i przyszłym pacjentom, że indywidualne decyzje – sięgnięcie po telefon i odwołanie wizyty, jeśli z jakiegokolwiek powodu nie można z niej skorzystać – to szansa dla innych pacjentów na wcześniejsze dostanie się do specjalisty. Jak tłumaczą eksperci, nawet odwołanie wizyty dzień przed nie idzie na marne, bo nawet jeśli nie da się w tak krótkim terminie innego oczekującego w kolejce pacjenta, można przyjąć osoby, zgłaszające się w trybie pilnym.
- Odwolywanie wizyt to wyraz solidaryzmu społecznego i odpowiedzialności za innych - przypomina Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta. Jednak, jak podkreśla, nie chodzi wyłącznie o odpowiedzialność pacjentów, bo kampania ma drugiego adresata: są nim podmioty lecznicze, które muszą pracować nad poprawą opcji kontaktu ze strony pacjentów lub ich bliskich, tak by odwoływanie wizyty było rzeczywiście prostą opcją a nie oznaczało mordęgi i „wiszenia” na telefonie. RPP podkreślał, że od czasów pandemii monitoruje kwestię dostępności komunikacyjnej placówek leczniczych – bo właśnie w czasie pandemii ujawniły się problemy w tym obszarze. W tej chwili pod lupą Biura RPP jest około stu przypadków podejrzeń naruszeń zbiorowych praw pacjenta w tym zakresie, wydano też ponad pięćdziesiąt decyzji wobec placówek, które naruszały w ten sposób prawa pacjentów. - Po wydaniu decyzji placówka ma określony czas, aby zmienić praktyki i realnie umożliwić pacjentom kontakt. Po tym terminie weryfikujemy, czy zmiany nastąpiły. Jeśli nie, wszczynamy nowe postępowanie, które może się zakończyć nałożeniem kary finansowej na placówkę – mówił Bartłomiej Chmielowiec podczas konferencji inaugurującej kolejną edycję kampanii „Odwołuję, nie blokuję”.
- Od nowego roku ułatwimy pracę i personelowi medycznemu i pacjentom. E-rejestracja pozwoli się zapisywać poprzez aplikację moje IKP i ją odwoływać również. Będą nie tylko możliwości esemesowe, ale i przez voicebota dla tych, którzy sobie może gorzej radzą z esemesami czy z mailem. Będą mogli w ten sposób potwierdzić, czy odwołać wizytę. Pozwoli to uporządkować problem i zmniejszyć ilość nieodwołanych wizyt – obiecywał z kolei odpowiedzialny za obszar e-zdrowia wiceminister Tomasz Maciejewski. E-rejestracja będzie też narzędziem dyscyplinującym pacjentów: w przypadku odwołania – nawet dzień przed – terminu wizyty pacjent będzie trafiał na początek kolejki i dzięki temu nie będzie musiał czekać (zbyt) długo na spotkanie z lekarzem. Jeśli jednak wizyty nie odwoła, trafi na koniec kolejki. Dodatkowo centralna e-rejestracja wykluczy możliwość „obejścia sytemu” i zapisania się do specjalisty z innym rozpoznaniem. Jeśli przepadnie – z powodu nieodwołania – wizyta u kardiologa z rozpoznaniem „choroba wieńcowa”, nie pomoże uzyskanie skierowania z innym rozpoznaniem – np. migotaniem przedsionków. Pacjent będzie musiał swoje odczekać w kolejce (oczywiście chodzi o wizyty planowe).
Małgorzata Solecka

